• Wpisów:56
  • Średnio co: 32 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:55
  • Licznik odwiedzin:13 394 / 1842 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zostałam nominowana przez Special Girl ♥ (http://specialgirl.pinger.pl/) Dziękuję jeszcze raz ;*
Przejdę do rzeczy. Zabawa polega na tym, żeby dodać 7 faktów o sobie i nominować 7 kolejnych osób.

1. Lubię śpiewać, chociaż wiem, że kompletnie mi to nie wychodzi.
2. Mam młodszego brata, którego szczerzę nie cierpię.
3. Chodzę do szkoły muzycznej, jestem na 4 roku cyklu 6-letniego
4. Gram na flecie poprzecznym, gitarze
5. Nie wierzę w miłość (no oczywiście nie licząc tej Łan Dajrekszyn ♥)
6. Należę też do fandomu Directioners, Beliebers i Mixers
7. Najbardziej uczulona jestem na fałszywą przyjaźń

Nominuję :
1. http://laalaaloovveeee.pinger.pl/
2. http://looolenka98.pinger.pl/
3. http://gtfo.im.batman.pinger.pl/
4. http://princessfornialler.pinger.pl/
5. http://andzia35443.pinger.pl/
6. http://haterforever.pinger.pl/
7. http://julek99.pinger.pl/
 

 
Oficjalnie postanawiam zawiesić bloga. Strasznie, ale to strasznie Was przepraszam. Muszę sobie wszystko poukładać, uporządkować. Miłość, nie znam a Wy ? Ale to nie tylko przez nią. Próbuję w każdej wolnej chwili tutaj zaglądać, a przez to wyniki w nauce mam jakie mam. Kontakty z rodzicami, bratem także diametralnie się zmieniły. Jedynym pocieszeniem jest moja przyjaciółka, która zawsze jest przy mnie, Laura <3
Niestety muszę się Wam przyznać, tak łatwo się mnie nie pozbędziecie. Za jakieś dwa - trzy tygodnie, a może nawet wcześniej, mam zamiar założyć nowego bloga, zacząć wszystko od samego początku. To jest niesamowite. Na blogu możesz być kim chcesz, twoje marzenia mogą właśnie tutaj "żyć", nie masz żadnych limitów, poznajesz niesamowitych ludzi ♥ Strasznie cieszę się, że jestem tutaj z Wami, że jesteście ze mną. Dziękuję za wszystko. Za komentarze, lajki, czytanie, zwykłe wystukane na klawiaturze słowa, jednakże tak motywujące, aż niekiedy rozklejające. Nie wiem jak mam Wam dziękować za to wszystko, bo dobrze wiem, że jak napiszę tutaj kilka znaków to nie zdołam okazać tego co czuję ♥ Uwielbiam Was. Co do tego opowiadania nie wiem co z nim będzie. Pustka. Będę już kończyć. Jeszcze raz ogromnie przepraszam, mam nadzieję, że mi wybaczycie <3 Mocno ściskam /J
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›
 

 
Może się zastanawiacie, a może nawet nie zorientowaliście się, że nie ma rozdziału. Pojawi on się w piątek albo w sobotę. Myślę nad zawieszeniem bloga, ale nie wiem jeszcze co z tym będzie. Nawał wszystkiego, tylko tyle powiem.
Strasznie Was przepraszam ;(
Julka.

Ubrania chłopaków w wersji żeńskiej :3 Lia i Louisia moim zdaniem najlepsze, choć wszystkie świetne <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
3 grudzień 2014 (środa)
Nazajutrz Alice obudziło dudnienie w zamknięte okiennice. Pięknie się dzień zapowiada, pomyślała otwierając okno. Do pomieszczenia wleciało rześkie, poranne powietrze, a razem z nim skwar, który miał miejsce na ulicach. Kochała Londyn, mimo dużego zaludnienia, korków i spalin to miasto miało niesamowity urok, który był nie do opisania. Big Ben, London Eye, ale także zwykłe kamienice, uliczki, domy. Nocą, magiczny, tajemniczy., za dnia gwarny i tłoczny. Al nie rozumiała ludzi, którzy nie lubili tego miejsca, mimo tego, że wśród znajomych było ich nie mało. Narzekali na rzeczy, które nie były w ogóle istotne. Tak jakby nie mieli problemów, problemów od, których zależy życie. Prawdziwych problemów.
Dziewczyna otrząsnęła się, czując na swoim ciele gęsią skórkę. Cóż, na sobie miała jedynie czarną bokserkę, która swobodnie opadała na szare, wymięte spodenki. Potarła swoje ramiona próbując się rozgrzać, jednak gdy to nie pomogło zamknęła okno i podeszła do szafy wybierając pierwsze lepsze ubrania, po czym narzuciła je na siebie (www.polyvore.com/simple_no.11/set?id=72566620) Włosy starannie rozczesała, po czym zaplotła je w niedbałego kłosa.
Cały dzisiejszy dzień planowała spędzić z Harrym. Miała świadomość, że nie jest mu łatwo, że cierpi. Od razu po tym jak oderwał się od Al zamknął się w pokoju i nie wyszedł z niego aż do teraz. Przecież musi coś jeść, pić, szczególnie w takich chwilach, gdy stres i smutek zżera go od środka. Alice chciała przede wszystkim żeby oderwał się od rzeczywistości, żeby zapomniał o Megan. Na pewno nie będzie to łatwe, nie oczekiwała tego. Dobrze pamiętała, w jakim była stanie po zerwaniu z Patriciem, było to odzwierciedlenie zachowania Harrego. Nie interesuje cię wtedy nic. Chcesz żeby był to tylko sen, chcesz cofnąć czas, zrobić wszystko byle by tylko być z tą osobą. Niestety nie poradzimy nic, najgorsza w tym wszystkim jest właśnie bezsilność.
Wczoraj do późna szukała odpowiedniego, jednoosobowego mieszkanka. I jak z nieba spadło jej dość duże, tanie, a do tego przecznicę stąd. Przy najmniej wiedziała, że jej długo zbierane oszczędności nie pójdą na jakieś bzdety.
Właśnie dziś miała spotkać się z właścicielem i wpłacić pieniądze za trzy następne miesiące. Chciała poprosić Harrego, żeby podwiózł ją tam i sam także ocenił mieszkanie. Miała dużą nadzieję, że zgodzi się i nie będzie się sprzeciwiał, w końcu był jej dłużny przysługę.
Wyszła z pokoju, chwytając torebkę, w której znajdowały się już wszystkie potrzebne rzeczy. Podeszła do drzwi pokoju chłopaka, po czym lekko zapukała. Nie otrzymała żadnej odpowiedzi, więc powoli wcisnęła klamkę, po czym popchnęła drzwi, które ku jej zdziwieniu ustąpiły. Harry siedział koło łóżka i wpatrywał się w białą ścianę. Nie odwrócił wzroku, nie powiedział nic, lecz wskazał ręką na miejsce obok niego. Dziewczyna posłusznie usiadła nie odzywając się. Wiedziała, że jeśli będzie chciał opowiedzieć jej o wszystkim to zrobi to sam. I tak właśnie było.
- Nie wiem, co ma teraz robić. Myślałem, że przeciwieństwa się przyciągają, że będziemy szczęśliwi, że... ona mnie kocha - zaśmiał się drwiąco pod nosem, spuszczając głowę - nie widziałem świata poza nią, nie rozumiem, dlaczego. Tak na prawdę dopiero teraz spostrzegłem jej wady, spostrzegłem ją w świetle prawdy. Zrozumiałem miny chłopaków, gdy ją zobaczyli, zrozumiałem twoją minę. Wszyscy mieliście rację i nie zaprzeczaj, że jej nie lubiłaś. Nie mam ci tego w żadnym przypadku za złe, szkoda tylko, że przejrzałem na oczy tak późno.
- Wiem, co to znaczy ślepa miłość, co to znaczy ból po zerwaniu - pod jej powiekami zaczęły zbierać się łzy, nie pozwoliła jednak żeby to one nią kierowały - Nie miej sobie tego za złe, bo to w ogóle nie jest twoja wina, a sumienie ciągle będzie cię męczyć. To cię może zniszczyć. Musisz wierzyć, że najlepsze dopiero przed tobą, wierzyć, że to jedynie taka przeszkoda, którą zastawił na ciebie pan Bóg. Przez to staniesz się jeszcze mocniejszy, silniejszy, odporniejszy na kolejne pułapki. Bo w końcu życie bez tego było by strasznie nudne, nie uważasz? - łzy ustąpiły, a w zamian pojawiły się lekkie, prawie nie widoczne iskierki świetnie pasujące do uśmiechu goszczącego na jej twarzy. Pozytywna energia Alice w mgnieniu oka przeniknęła przez Harrego, na którego twarzy także było widać uśmiech odsłaniający jego idealnie białe zęby - a teraz ruszaj swój wielmożny tyłek! Jedziemy obejrzeć moje nowe mieszkanie - nie protestował, wstał a po chwili juz siedzieli w jego aucie
Dziewczyna była z siebie dumna, nareszcie widziała to, czego nie można było dostrzec niby zaledwie od wczoraj. Jednakże brakowało jej tego, brakowało jej obecności, jego obecności.Harry i Alice szli w stronę dużej, zabytkowej kamiennicy, zapewne tam miała mieszkać dziewczyna. W czasie podróży panna Evans wykonała dwa telefony, do mamy i Laury. Z przyjaciółką obgadała wszystko. Ślub niejakiej Rose został odwołany, może to i lepiej? Ich wspólna decyzja to likwidacja firmy, a panna Green miała załatwić wszystkie formalności. Teraz obie muszą szukać pracy, już nie będzie tak lekko. Al obiecała sobie, że nie podda się, nigdy. Dialog z mamą, a raczej monolog mamy trwał dużo krócej. Dziewczyna zrozumiała z tego tylko tyle, że przylatują jutro w południe i żeby córka po nich nie przyjeżdżała. Cała ona.
Harry zadzwonił dzwonkiem, a już po chwili ich oczom ukazał się wysoki chłopak o ciemnych, brązowych włosach w czarno zielonej skejtówce.
- To pewnie ty jesteś dziewczyną, która chce wynająć kawalerkę mojego ojca - uśmiechnął się, na co ona zrobiła to samo, Harry jednak stał z grobową miną - a ty jesteś tym sławnym chłopakiem z One Direction, tak? Ja jestem Andrew
- Ja jestem Alice, a to jest Harry - wskazała na chłopaka, który teraz kurczowo ją obejmował
- Wejdźcie, mój tata już na was czeka - z jego twarzy nie schodził uśmiech
Dwójka przyjaciół weszła do pomieszczenia, który zapewne było holem. Dziewczyna od razu spostrzegła mężczyznę w podeszłym wieku z wyciągniętą w jej stronę ręką.
- Witam, jestem John, właściciel tego mieszkania - Al uścisnęła jego rękę przedstawiając się - może przejdźmy do innego pokoju, tam załatwimy wszystkie formalności
Posłusznie poszła za nim wchodząc do kolejnego pomieszczenia. Szare ściany przeplatane z jasnym fioletem, czyli ulubionym kolorem dziewczyny.
Po godzinie ustalania i oglądania czterech pokoi, łazienki, kuchni, pokoju i holu wszystko było załatwione. Pieniądze wpłacone, a kluczyki swobodnie spoczywały w jej kieszeni. Była wniebowzięta, nie mogła doczekać się przeprowadzki.
Okazało się, że Andrew jak i pan John są bardzo mili. Zapewne będą się sprawdzać w roli sąsiadów, mieszkali, bowiem na kolejnym piętrze.
Alice zastanawiało tylko zachowanie Styles'a. Był dziwnie spięty i gburowaty. Może to po prostu skutki rozstania z Megan? A może nie podobało się mu jej nowe mieszkanie? Przez głowę dziewczyny przelatywało mnóstwo powodów, ale żaden z nich nie przedstawiał prawdziwej przyczyny. Nie przedstawiał jej.
Gdy zajęli swoje miejsca w samochodzie chłopak wyraźnie się rozchmurzył i uspokoił. Zaczął opowiadać różnorodne kawały, dzięki którym Alice śmiała się do łez. Jechali nie wiedząc gdzie, poprawka ona nie wiedziała gdzie jadą. Harry powiedział, że zabierze ją w magiczne miejsce. Gdzie? Nie obchodziło ją to. Cieszyli się sobą, wolnością, chwilą.(Andrew)
Po trzech godzinach jechania, śmiechu i żartów chłopak zatrzymał się. Al nie wiedziała gdzie są. Wyglądało to jak jakieś odludzie, londyńska prowincja czy coś w tym stylu. Nie była tutaj nigdy, z resztą tak jej się wydawało. Harry zawiązał jej czarną przepaskę, dzięki której, a raczej, przez którą nic nie widziała
- Ej, bo zaczynam się bać. Wywiozłeś mnie gdzieś, zawiązałeś oczy, zaraz się okaże, że jesteś jeszcze jakimś zboczeńcem - mówiła z rozbawieniem dziewczyna
- Nie musisz się martwić, nie jestem i nie mam zamiaru nim zostać - odpowiedział także nie kryjąc śmiechu - a teraz siadaj i zaczekaj tutaj chwilkę - juz miała coś powiedzieć, ale przerwał jej jego tajemniczy szept - wrócę
Faktycznie, po chwili wrócił. Szliśmy, Alice nie wiedziała gdzie, bo skąd?
lubGdy Harry ściągnął przepaskę z jej oczu nie kryła zdziwienia. Na lekkim wzniesieniu położony był kocyk, na którym rozłożone były talerze i mały koszyczek. Jego gest był dla niej totalnym zaskoczeniem, był dla niej...ważny. Pod powiekami ponownie poczuła łzy, teraz jednak nie próbowała ich powstrzymać. Rzuciła się chłopakowi na szyję jeszcze bardziej pogłębiając płacz. On był pierwszą osobą, która zrobiła dla niej coś takiego za...nic. To właśnie było najważniejsze, on po prostu chciał ją uszczęśliwić, chciał żeby była szczęśliwa. Chciał widzieć jej uśmiech, oczy pełne iskierek, chciał czuć jej zapach, słyszeć jej głos, który był najlepszym ukojeniem na jakiekolwiek smutki. Traktowała go jak zwykłego człowieka, jak przyjaciela, właśnie dzięki temu zaczął żywić do niej uczucie, zaczął powoli, stopniowo się w niej zakochiwać. Pocieszała go w trudnych chwilach, była z nim wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebował. Później to przerodziło się w coś większego i z dnia na dzień, z godziny na godzinę, minuty na minutę pogłębiał się w tym uczuciu coraz bardziej i bardziej. Zwariował, tak jak i ona. Oboje czuli to samo. Od ich twarzy dzieliły ich centymetry, które szybko zamieniły się w milimetry aż w końcu odległości między nimi nie był wcale. Chłopak najpierw powoli i delikatnie musnął jej usta, lecz po chwili wpił się w nią jakby miałby być to ich pierwszy i ostatni pocałunek. Po ciele dziewczyny przeszedł przyjemny dreszcz, który czuła po raz pierwszy. Nie obchodziło ich nic, byli tutaj, razem we dwójkę i to było najważniejsze. Byli dla siebie ukojeniem, byli dla siebie jak narkotyk, żywili się sobą. Oboje w głębi duszy wierzyli, że kiedyś będą razem, że kochają się, nie dopuszczali jednak do siebie tej myśli. Teraz, gdy ich marzenie się spełniło nie pragnęli niczego więcej jak tylko siebie. (można wyłączyć)Udało mi się dodać dzisiaj :) Jestem wyjątkowo zadowolona z tego czegoś. Tak bardzo niektóre osoby chcieli pocałunek w jednym z ostatnich rozdziałów no i jest ! (: Nie mogłam się zdecydować, która piosenka byłaby odpowiedniejsza dlatego umieściłam dwie. Jestem ciekawa co wybraliście, hmm? No, ale ja nie będę już gadać, opinię pozostawiam Wam ;> A co do kolejnego, najprawdopodobniej będzie we wtorek.
Mocno ściskam,
Julka.
 

 
To po kolei.
Długo nie ma rozdziału, nawet nie miałam czasu żeby komputer do ładowarki przypiąć, a co dopiero rozdział napisać. W domu bywam teraz bardzo rzadko. Siedze po godzinach w szkole. Po co ? Żeby sobie poprawić zachowanie, testy z angielskiego. Do tego szkoła muzyczna 4 razy w tygodniu. Tak sobie myśle, że najlepszy czas to sen.Można się wyciszyć, uwielbiam to ;)
Baba od anglika to jakaś psychopatka, do psychiatryka z nią -.- Chciałam wysłać walentynkę za mojego kolegę, mimo jego sprzeciwów. Koniec końców i tak bym tego nie wysłała, no ale szanowna pani Ania tego nie rozumie. Przyłapała mnie na tym i mówi, że to jest znęcanie się psychiczne, że policje wezwie. Do cholery jakie znęcanie się ?! Jak policja ?!
Kolejny problem. W obecnej klasie kończyliśmy książki z poprzedniej <co jest chore> Niedawno mieliśmy sobie przynieść do aktualnej klasy. Nie było, nie kupiłam, ale jakoś musiałam brać udział w lekcji, więc skserowałam ćwiczenia, jak i podręcznik od kolegi. Ale to jej nie pasuje. Co za różnica, czy podręcznik w takiej formie, czy zeskanowanej ? No właśnie, żaden. I tak minus po minusie, łącznie są 3, czyli jedynka -,- Nowa kolejka się zbiera, niedługo będzie kolejna pała.
Dla mnie to jest chore, ta baba rządzi się jak nie wiadomo kto. Ale przejdę już do rzeczy i nie będę was zawalać moimi problemami, bo pewnie sami macie ich ogrom. Rozdział, postaram się w sobotę.
Jeszcze raz cholernie Was przepraszam, jutro będę nadrabiać opowiadania innych, obiecuję.
A teraz lecę uczyć się historii, pozdrawiam. Jula.
  • awatar Tranquility.: ojjj, smutna :< Zaje blog ;D
  • awatar ѕłσ∂кα: ojjjj koszmar współczuje : D a co do tej babki to naserio do psychiatryka z nią . : d
  • awatar .:Ta co buja w obłokach:.: No zabiłabym tą babę, waliła zachowanie i jej coś wygarnęła. Albo poszła do dyrektora, wychowawczyni, no bo to jest chore..!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Drzwi rozchyliły się, a w nich stanął niebieskooki blondyn na, którego twarzy malował się uśmiech.
- Mogę ? - spytał powoli wchodząc do pomieszczenia
Alice kiwnęła twierdząco głową, po czym odwróciła wzrok na panoramę Londynu. Powoli zaczęło robić się ciemno, na ulicach zaczęły się świecić lampy. Nie ukrywała zdziwienia, nie wiedziała też po co Niall przyszedł, w końcu nie znali się prawie wcale. Prze głowę przeleciało jej kilka myśli, które mogłyby być spowodowane jego nadejściem, jednakże żadna nie była odpowiednia. Mimo zaskoczenia było jej miło, że może z kimś porozmawiać i nie muszę siedzieć tu sama jak jakiś odludek.
- Nie martw się nikt jej nie lubi - zaczął chłopak siadając tuż obok niej - Strasznie się rządzi i myśli, że może wszystko. Denerwuje nas to. Totalnie nie wiem co Harry w niej widzi, nikt tego nie wie - spuścił wzrok, wlepiając go w swoje ręce, którymi aktualnie się bawił - i wyobraź sobie, że ciągle wyjada mi pączki ! - zaśmiał się na co dziewczyna mu zawtórowała, dając mu kuksańca w bok - chcę tylko żebyś wiedziała, że masz w nas, we mnie poparcie. Jeśli będzie jakiś problem, na pewno staniemy po twojej stronie, bo wiemy do czego ta dziewczyna jest zdolna - uśmiechnął się w moją stronę
Wyznanie Niall'a zaskoczyło ją, lecz pozytywnie. Cieszyła się, że nie tylko one nie miała pochlebnego zdania na temat Megan, że miała wsparcie w reszcie chłopaków, nie była z tym sama. Tylko jedno ją zastanawiało, a raczej zaciekle dręczyło. Skąd on o tym wiedział?
- Mam tylko jedno pytanie - odważyła się spojrzeć w jego niebieskie tęczówki - skąd wiedziałeś ?
Nastała chwila ciszy. Blondyn najprawdopodobniej myślał nad racjonalną odpowiedzią, próbował dobrze ją skonstruować. Po kilku sekundach, najwyraźniej zrezygnował i powiedział na odczepne.
- Męska intuicja - zaśmiał się - teraz ja mam pytanie - dziewczyna podniosła pytająco brwi - dlaczego płakałaś?
Zatkało ją. Nie spodziewała się takiego pytania, raczej czegoś błahego, oddalającego od tematu. A tu proszę ! Naprawdę musiał to zauważyć ? I co ja mu teraz powiem, że podoba mi się Harry czuję do niego więź emocjonalną, ale boli mnie to, że ma dziewczynę, że się w nim zakochałam ? Nie, nie mogłam tak po prostu mu powiedzieć, przecież nie znaliśmy się na tyle długo - w jej głowie kłębiły się myśli, była coraz bardziej spanikowana i niestety było to widać, a szczególnie dla osoby, która była niej tak blisko jak Niall.
- Nie musisz mi mówić, nie nalegam - powiedział widząc to - ale wiedz, że zawsze możesz mi wszystko powiedzieć - uśmiechnął się do niej, a dziewczyna posłała mi wdzięczne spojrzenie.
Wiedział, że jeśli Alice będzie gotowa, sama wszystko mu powie, więc w tej sytuacji naciskanie na nią było zbędne. Nic na siłę, tym mottem posłużył się wtedy, nie żałował tego. Miał świadomość, że postąpił dobrze i faktycznie tak było.Alice, jak i Niall w swoim towarzystwie czuli się bardzo swobodnie. Najwięcej rozmawiali o dzieciństwie, wspominali stare, dobre czasy w których jedynym problemem była zabawa na kolejny dzień. Dziewczyna pokazała mu nawet album z tego okresu, którego nie lubiła przeglądać, przez co teraz byli cali czerwoni ze śmiechu Chłopak także przyniósł kilka starych fotografii jak jeszcze był dzieckiem i tutaj także nie obyło się bez łez. Śmiali się przez dobre dwie godziny opisując historie związane ze zdjęciami. Wszystko się skończyło gdy do pokoju wpadł nie kto inny jak Megan. Oboje nie kryli zdziwienia, tworząc na twarzy coś w rodzaju grymasu.
- O boże, Niall ! Pomocy ! - zapiszczała dziewczyna podstawiając mu pod nos swój biały tips, przełamany w połowie - Harry gdzieś poszedł, a mnie spotkała katastrofa ! Popatrz tylko, czy można to naprawić ?! No mów ! Aaa nie mogę dłużej czekać ! - lamentowała, aż zbiegła się na miejsce zdarzenia cała pozostała trójka zespołu. Odeszli jednak, gdy zobaczyli jak błahy jest ten problem.
Ludzie w Afryce głodują, na świecie toczą się wojny, coraz więcej jest przemocy zarówno wśród ludzi jak i zwierząt, a tutaj wyskakuje taka lalunia Megan i mówi, że jej się paznokietek złamał ! I jak tutaj wytrzymać z taką ?! No właśnie, nijak.
Alice tylko przyglądała się tej scence z rozbawieniem, cudem powstrzymując śmiech, który kłębił się w jej gardle. Chłopak z nie bardzo zadowoloną miną zlepiający tipsa dziewczyny w mini spódniczce i bluzce na ramiączkach, która była bliska płaczu. Bezcenne.
- Wyjdź, bo przeszkadzasz ! - usłyszała głos Meg przepełniony pretensjami. Alice wskazała na siebie jakby nie dowierzając - tak ty, coś taka zdziwiona ? Do widzenia ! - wysyczała podnosząc głowę jeszcze wyżej, tak, że mogła zobaczyć sufit.
Młoda Evans nie wierzyła w to co słyszy. Niall miał w stu procentach rację, rządziła się jakby to był jej dom, a chłopaki tylko jej służącymi. Była niesamowicie bezczelna i arogancka. Z taką dziewczyną jeszcze się nie spotkała. Jednakże zawsze musi być ten pierwszy raz.
Megan dopiero teraz zauważyła, że chłopak przestał zlepiać jej paznokcia. Zamiast tego stał obok jej rywalki z groźną miną. Prychnęła tylko mamrocząc pod nosem jakieś przekleństwa i wyszła z pomieszczenia. Oboje nastolatków uśmiechnęło się do siebie promiennie. 1:0 Craven, pomyślała tylko z dumą.
Alice zawsze odznaczała się niebywałą ciekawością do świata i ludzi, tym razem także jej nie zabrakło. Przez niedomknięte drzwi patrzyła na rozwój wydarzeń. Po chwili razem z Niall'em widziała przewracającą się na schodach dziewczynę i wchodzącego do domu Harr'ego z małym bukiecikiem róż. Nic dziwnego, że się przewróciła, w piętnasto centymetrowych szpilkach o wypadek nie trudno. Podeszła do chłopaka policzkując go.
- Z nami koniec ! - wysyczała w jego stronę - wiesz byłam z tobą tylko dla kasy i popularności. Nigdy cię nie kochałam, nie kocham i kochać nie będę ! Nienawidzę was ! - na tym skończyła swój monolog wybiegając z domu.
Al dokładnie widziała zaszklone oczy chłopaka. Niewiele myśląc podbiegła do niego mocno przytulając. Dobrze wiedziała co czuł, jakie myśli chodziły mu po głowie. On tylko wtulił się w nią przez dłuższą chwilę nic nie mówiąc. Dopiero na końcu usłyszała ciche, zduszone "dziękuję".Obiecałam, że jak nie pójdę do szkoły to dodam ? No i jest :) Nie wiem, czy podmienili mi rodziców, czy zaczarowali. Nie miałam gorączki, zaledwie ból gardła i lekki głowy, a nie poszłam.
Taki jakiś nagły przypływ weny z, którego niebywale się cieszę, oby tak dalej. Ten rozdział, jeden z niewielu na prawdę mi się podoba (: Ale opinię pozostawiam Wam.
Rozdział, jak chyba zauważyliście napisany w 3 osobie. Wszystkie rozdziały się tak zapowiadają .
Ten dedykowany jest *http://karolka121295.pinger.pl/*, haha próbowałam kombinować, ale nie wyszło ;d Jestem za bardzo odporna.
Kolejny rozdział *chyba* w piątek (: Będę siedzieć w domu to mam czas. To tyle
Pozdrawiam,
Julia
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

 
Nie mam pojęcia, kiedy pojawi się rozdział , bo głowę mi rozsadza do tego okropny ból gardła, a i tak mama każe mi do szkoły jutro iść więc muszę się uczyć na sprawdzian z historii, kształcenia oraz pytanie z plastyki. Do tego wypracowanie z polskiego minimum 1000 słów, zadanie z angielskiego, matematyki, przyrody i przeczytać lekturę (ok. 200 stron) na piątek.
Jeśli stanie się jakiś CUD i będę miała gorączkę to jutro nie idę do szkoły i najprawdopodobniej do końca tygodnia będę siedzieć w domu. Ojj, przydałoby się, jest tylko jeden mały szczegół, na takie coś się nie zapowiada -,- Spróbuję zrobić coś, żeby ta wyższa temperatura "sama" przyszła, pokombinuje się (:
Mam nadzieję, że u Was wszystko dobrze i nauczycielki nie gnębią tyloma zadaniami,
Pozdrawiam,
Julia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Zostałam nominowana przez: http://specialgirl.pinger.pl/
Zasady konkursu: Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla bloggerów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym, nie możesz nominować osoby, która cię nominowała) oraz zadajesz im 11 pytań.

*Pytania i Odpowiedzi*
1. Czy byłaś kiedyś zakochana?
Zakochana nie raczej zauroczona.
2. Co najbardziej cenisz w ludziach?
Przede wszystkim szczerość, ale poczucie humoru też jest ważne (:
3. Ulubiona zabawa z dzieciństwa?
Ciuciu-Babka i Chowany (:
4. Skąd czerpiesz inspiracje na bloga?
Z życia codziennego i z moich niestworzonych myśli przed snem :3
5. Piosenka, z którą masz najpiękniejsze wspomnienia?
One Direction - One Thing, Stole My Heart, Save You Tonight, Selena Gomez - Hit the Lights, Farba - Zagubiony Książe - wszystko związane z wakacjami :)
6. Ulubiony szkolny przedmiot?
Przyroda, tylko dzięki nauczycielce.
7. Ile masz lat?
Trzynaście rocznikowo.
8. Masz rodzeństwo?
Mam, brata -.-
9. Wymarzona podróż?
Do Londynu, Japonii
10. Twoje hobby?
Fotografia, Malowanie
11. Czego się najbardziej brzydzisz?
Nie mam czegoś takiego.

Nie chce mi się pisać pytań więc nikogo nie nominuję ;d
 

 
Chwilę później przyjechał Liam, który nie oszczędził sobie wykładów o nieodpowiedzialności Harrego. Co ja o tym sądziłam ? Moim zdaniem nie było to konieczne. Styles nie był moim opiekunem, który nie spuszcza z oczu swojej podopiecznej. Nie miał obowiązku mnie pilnować, byłam dorosła i sama za siebie odpowiadałam, więc jeśli ktoś miałby tutaj być winny to tylko i wyłącznie ja. Mogłam coś zrobić. Uciec, krzyknąć, cokolwiek. Jednak nie, nie zrobiłam tego z niewiadomej nikomu, nawet mnie, przyczyny. Byłam na siebie zła, że tak po prostu pozwoliłam się zlać, że pozwoliłam sobą tak pomiatać ... Gdyby nie Harry, najprawdopodobniej stałoby się to czego Patric pragnął, pragnął od dawna. Na samą myśl zbierało mi się na wymioty, więc postanowiłam zająć umysł czymś o niebo przyjemniejszym. Harry. Coraz bardziej mnie w sobie rozkochiwał, chociaż nie chciałam tego. Nie chciałam zawodu, bólu, rozczarowania, płaczu... Chciałabym, żeby był po prostu moim przyjacielem, TYLKO przyjacielem. Pocieszył, przytulił, zaopiekował się, czy to tak wiele ? Teraz całym moim życiem była Laura, no i rodzice, jednakże to ona dawała mi sił do życia, była przy mnie zawsze, kiedy jej potrzebowałam i oczywiście, kiedy dała radę. Była moją prawdziwą przyjaciółką, traktowałam ją jak siostrę, siostrę o innej krwi.
- Ej, już przestańcie chłopaki - zaprotestowałam gdy znów zaczęli się kłócić - macie zamiar się przeze mnie kłócić ? To nie ma najmniejszego sensu. Harry nie jest niczemu winny, jestem dorosła, mogłam krzyknąć, lecz tego nie zrobiłam, dlatego przestańcie, bo jeśli macie kogoś obwiniać to tylko mnie - popatrzyłam na nim srogim wzrokiem, na co zamilkli - i weźcie się uśmiechnijcie, bo w grobowych minach wam nie do twarzy - uśmiechnęłam się, na co oni zrobili dokładnie to samo
Po opatrzeniu przez chłopków ran, Liam wsadził walizkę do bagażnika, po czym pojechaliśmy do ich mieszkania.
Podróż minęła bardzo miło i szybko. Chłopaki opowiadali kawał,y, niezbyt udane, ale mniejsze z tym. Fajnie mi się z nimi rozmawiało, zarówno z Harrym, jak i Liamem. Coraz bardziej zaczynam ich lubić. Owszem, nie znałam jeszcze Niall'a i Louis'a, lecz wiedziałam, że szybko się to zmieni, w końcu mamy razem mieszkać, no nie?
Weszłam do mieszkania ciągnąć za sobą średniej wielkości walizeczkę. Przywitałam się z chłopakami, po czym Zayn zaprowadził mnie do pokoju gościnnego na piętrze, to właśnie tam miałam mieszkać przez kilka dni. Pokój był śliczny, fioletowe ściany z białymi wzorami na ścianach, a na środku duże, dwuosobowe łóżko z postarzaną, srebrną poręczą. Widać było, że to ręczna robota. Koło niego dwie szafki nocne z obu stron, na których postawione były lampki z białymi abażurami. W samym centrum było okno z dużym parapetem, idealnym do siedzenia w zimowe wieczory.Był też stoliczek z szklaną szybką. Obok łózka było wejście do łazienki, w której były białe, śliczne mebelki, dokładnie takie o jakich zawsze marzyłam.
Otworzyłam walizkę i zaczęłam wypakowywać rzeczy. Po pół godzinie wszystko było zgrabnie poukładane w szafie i szafeczkach.
Postanowiłam, że umyję się, bowiem przydał oby się po takiej dawce stresu. Weszłam pod prysznic rozkoszując się ciepłą wodą spływającą po moim ciele. Nie miałam jednak czasu, dlatego wytarłam się do sucha, przebrałam (http://allani.pl/zestaw/627991) i wyszłam z łazienki. Następnie chwyciłam telefon i wykonałam szybką rozmowę telefoniczną z przyjaciółką panny młodej, na której ślubie miałam być fotografem. Oznajmiłam jej, że nie będę mogła się zjawić ze względu na problemy osobiste. Powiedziałam też, że będzie jedynie Laura. Dziewczyna oczywiście zrozumiała i zrezygnowana się rozłączyła. Odłożyłam telefon na stolik myśląc intensywnie.
- Alice ! - usłyszałam krzyk z dołu - Alice ! Chodź musisz kogoś poznać !
Zbiegłam po schodach na parter, a moim oczom ukazała się niska blondynka, nieco skąpo ubrana jak na tę porę roku, stojąca obok Harrego
- Al, poznaj moją dziewczynę Megan, Megan to jest Alice moja przyjaciółka - uśmiechnął się promiennie, w przeciwieństwie do dziewczyny. Na jej twarzy pojawił się jedynie grymas, który po chwili przerodził się w uśmiech, jednak ani trochę nie podobny do tego, który miał Harry. Jej był sztuczny, wymuszony. Od razu wiedziałam, że nasze stosunki nie będą najlepsze.
Stałam bez ruchu, nie miałam pojęcia, że on ma dziewczynę. Co ja w ogóle sobie wyobrażałam ? Że będzie jak w bajce, że mam jakiekolwiek u niego szanse ? Myliłam się, bardzo się myliłam. Podałam jej rękę, próbując zachowywać się normalnie, na co dziewczyna odwzajemniła gest, po czym przyległa do Styles'a .
Uśmiechnęłam się w grymasie po czym pobiegłam do pokoju. Podeszłam do okna po czym zasiadłam na, jak wcześniej wspomniałam, dużym parapecie. Mogłam podziwiać wieczorny Londyn, big ben, moimi zaszklonymi oczyma. Nie miałam o co płakać, dlatego byłam wściekła, że w ogóle to zrobiłam. Po co w ogóle robiłam sobie nadzieje, dzięki temu jeszcze bardziej cierpię. A tamta chwila, one nic nie znaczyła, dla niego, a przynajmniej tak mi się wydaje.
Moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi
- Proszę - odrzekłam przecierając łzy, drzwi lekko się uchylały..
Wybaczycie 20 pare minut spóźnienia ? Miało być wczoraj jest dzisiaj, znowu dupa.
Rozdział jest nawet, nawet, ale sami oceńcie (:
Pozdrawiam,
Little♥Things
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (22) ›
 

fanka1d
 
julek99
 
Hej (: Kiedy rozdział ? :( Już mi tutaj dodawać ! ;* Powiadomisz jak wstawisz ? Czekam, tak jak i inni Twoi czytelnicy ♥
Nawet chłopaki proszą <3
  • awatar Belive in Dreams ♥: hahhahha xd Hmm...No dobrze, dobrze zaraz wezmę się za pisanie rozdziału i jutro albo dzisiaj wieczorem już dodam rozdział :D skoro Ty i chłopacy tak ładnie prosicie, postaram się go napisać jak najszybciej :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ciszę przerwał dzwonek do drzwi, zapewne przyjechał Liam. ZNÓW, jak na przekór, a było tak przyjemnie. Leniwie wstałam z łóżka i szybko zbiegłam po schodach. Otworzyłam drzwi. Widok człowieka, który stał za nimi niebywale mnie zdziwił. Nie ukrywałam tego, nie miałam zamiaru ukrywać spotkanie z chłopakiem, który okazał się totalnym sukinsynem, który skrzywdził mnie jak nikt inny Jak ja go mogłam kochać ?! Jak ja mogłam być z kimś takim jak on?! Nie umiałam teraz odpowiedzieć na te pytania, z resztą nigdy nie będę umiała na nie odpowiedzieć.
- Co Ali, nie cieszysz się na widok swojego ukochanego ? - powiedział nierównym głosem wyciągać do mnie ręce, na co gwałtownie się cofnęłam.
Z jego ust było czuć odór, na który byłam uczulona, wódki. Nogi plątały mu się, tak jakby zaraz miały by się złamać. Podsumowanie, był nachlany, ale to nie nowość. Podczas naszego niby "związku" takie sytuacje zdarzały się niemal codziennie. Impreza, wódka, seks z przypadkową dziewczyną. Właśnie przez to już nie jestem z tym, pochlebnie mówiąc, idiotą. . Czy chciałam żeby było inaczej ? Nie. Tak na prawdę dzięki temu dowiedziałam się jaki jest, z jaką łatwością przychodzi mu zniszczyć życie dziewczynie, dla której jest całym światem. Kochałam go bardzo mocno, niewyobrażalnie, jednakże była to miłość na ślepo. Miłość, na którą ten dupek na pewno nie zasługiwał. Kochałam, nie kocham i nie będę kochać. NIGDY.
- O, czyżbyś nie chciała się przytulić, nie bój się nie gryzę - dopowiedział widząc moją odrazę do swojej osoby
- Po co tutaj przyszedłeś ? Mało Ci było ? - mówiłam cichym, lecz stanowczym głosem - wyjdź, wyjdź i nie wracaj. Nienawidzę cię, nie chce patrzeć na twoją obrzydliwą buźkę, buźkę największego dupka na świecie. WYNOŚ.SIĘ..
- No nie gadaj, że nie chcesz się ze mną zabawić, wiem dobrze, że chcesz - powiedział cwaniacko, akcentując słowo zabawić
Nie odzywałam się, nie miałam już siły. Miałam go dość, nie miałam totalnie pojęcia co robić. Nie chciałam atakować, był dużo silniejszy niż ja i wiedziałam jeżeli zaczęłabym coś takiego, dla mnie nie skończyło by się to najlepiej. On jakby wyczuł moją bezsilność, chwycił mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie.
- Pamiętasz moje motto ? - zaśmiał się - Albo po dobroci, albo siłą
W głowie zaczęło mi głośno pulsować, nie słyszałam nawet swoich myśli. Nie wiedziałam co teraz będzie, jedyną moją nadzieją był Harry, który był w moim pokoju. To, że zejdzie było pewne, ale nie wiedziałam kiedy. Byłam totalnie bezbronna.
Patric pomiatał mną jak szmatą. Rzucił mnie na ścianę, po czym przywarł do mnie, próbując pocałować. Szarpałam się, chciałam krzyczeć jednak nie dałam rady. Blokada. Poczułam piekące policzko, a po chwili ciecz spływającą po nim. Wszystkie wspomnienia powoli wracały, złe wspomnienia, te, których nie miałam zamiaru pamiętać. Zsunęłam się na panele, podsuwając sobie pod nos kolana. To o czym próbowałam zapomnieć przez kilkanaście miesięcy w kilka sekund wróciło, by ponownie zrujnować mi życie. Płakałam, nie zważając na ciosy, które co chwila zadawał mi Patric nogą, śmiejąc się pogardliwie przy tym.
W pewnej chwili przestał, usłyszałam zamiast tego krzyki dwóch chłopaków. Harry. Wiedziałam, że to był on, no bo, któż inny ?
- Al, Alice ... - szepnął
Podniosłam lekko głowę i zobaczyłam twarz Harr'ego, Patric'a już nie było. Nie namyślając się, przytuliłam go, a raczej rzuciłam się na niego ciągle czując piekący policzek. Cieszyłam się, że już jest po wszystkim, że teraz jestem bezpieczna.
Obiecałam, że dodam to dodałam. Przepraszam, że taki, krótki, ale nie wyrobiłam się z dłuższym :C Na przeprosiny jutro dodam kolejny, nie ważne ile będzie komentarzy (:
Pozdrawiam.
 

 
Na sam początek dziękuję Wam za 22 komentarze (: Wiem, że rozdział miał być gdy będzie 18, ale nie wrobię się. Bardzo Was przepraszam. Postaram się dodać jutro, na 100 % w piątek. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję i przepraszam ;*
Pozdrawiam,
Julka.
 

 

2 grudzień 2014 roku (wtorek)

Wchodziłam za Harrym po ciemnych schodach na piętro. Dlaczego ? Ponieważ szanowny pan Styles postanowił oprowadzić mnie po domu. Gdybym miała jakieś inne, ciekawsze zajęcie pewnie bym się nie zgodziła, ale, że jak na razie było tutaj dość nudno postanowiłam przyjąć jego propozycję.Wiele fanek pewnie pozabijałoby się o to, żeby zwiedzić, czy wejść do willi sławnych członków boysbandu One Direction, a co dopiero dotykać rzeczy przez nich używanych, widzieć i rozmawiać z nimi. Dla mnie byli to zwykli ludzie, których niedawno poznałam. Traktowałam ich tak jak każdego innego człowieka. Także zwykły dom, zwykła pokoje, zwykłe rzeczy. Podsumowując, nic nadzwyczajnego się tutaj nie znajdowało. Owszem, musiałam przyznać, że byli zdolni, mieli głos, no i byli nieco przystojni, ale tylko TROCHĘ, żeby nie było. Zrobili coś o czym wiele nastolatków jedynie może pomarzyć, wybili się i za to zawszę będę ich cenić, bo sama nie miałabym odwagi zrobić czegoś takiego jak oni. No, ale jak to się mówi, jeden za wszystkich wszyscy za jednego. Pewnie było im raźniej przez to wszystko przejść.
Weszłam do pokoju o granatowych ścianach. Na jednej z nich widniała duża fototapeta, przedstawiająca kosmos. Gdyby nie panujący tutaj bałagan pochwaliłabym to pomieszczenie, ale w tym przypadku nie odważyłam się tego zrobić. No, bo mam pochwalać bałagan ? Też sądzę, że nie. Owszem, ja także miałam problemy ze sprzątaniem, lecz nie miałam wiele czasu. Może oni także, mieli go mało, lecz zostańmy przy wersji, że mają go dużo, bo powoli kończą mi się argumenty na moje lenistwo.
- To jest mój pokój - usłyszałam zakłopotany głos Harrego - przepraszam za bałagan, jakoś nie było czasu żeby to posprzątać - mówił nie dając dojść mi do słowa - chodźmy pooglądać resztę
Nie wyszłam jednak zauważając coś leżącego na poduszce.
- Tylko nie to - usłyszałam zduszony szept chłopaka
Przedarłam się przez porozrzucane wszędzie ubrania i podniosłam czarnego, pluszowego kotka z dzwoneczkiem zawiązanym na szyi.
- Ooo, jaki słodki kociak - powiedziałam bawiąc się zabawką w rękach - mały Harry śpi ze swoim misiem, jakie to słodkie - przybrałam nieco dziecinniejszy głos, chcąc go wkurzyć - Tak, Styles ma zabaweczkę, nie może bez niej spać, bo inaczej się posiusia w majtki - mówiłam jak do małego dziecka, po czym głośno się roześmiałam widząc jego zbolałą minę.
Wyszłam z szyderczym uśmieszkiem z pomieszczenia zostawiając biednego pana kota, który musiał się męczyć w tym bałaganie.
Popatrzyłam na niego porozumiewawczo, na co on się uśmiechnął i powiedział.
- Nie odpuścisz, co nie ?
Pokiwałam przecząco głową, zaciskając przy tym usta w wąską linię.
- Będę ci to wypominać do końca twoich dni - ponownie się zaśmiałam na co chłopak mi zawtórował.
Po godzinnym zwiedzaniu znałam już każdy zakątek tego mieszkania, nie licząc pokoju Zayn'a do, którego właśnie wiałam wejść.
Harry dokładnie wszystko mi pokazał, a teraz biedactwo sprzątało swój pokój.
Z wahaniem zapukałam do drzwi, a słysząc ciche "proszę" otworzyłam je.
- Mogę ? - spytałam
- Tak - odpowiedział łamiącym się głosem Mulat
Wiedziałam, że coś się stało, że coś jest nie tak. Usiadłam obok niego, patrząc pytająco.
- Perrie, to znaczy moja dziewczyna ... - zaczął - już nie jesteśmy razem, ona... zdradziła mnie - powiedział po czym schował twarz w dłoniach.
Nie chciałam mu prawić kazań i wyciągać wniosków z poczynań obojga, wiedziałam, że to najgorsze co mogłabym teraz zrobić. Objęłam go opiekuńczo ramieniem szepcząc mu do ucha
- Nie płacz już, proszę. Ona nie była tego warta, nie jest tego warta, proszę cię... Zayn...
Chłopak trochę się uspokoił, jednakże nie zmienił pozycji i dalej siedział skulony. Nie wiedziałam co robić, dlatego zaczęłam cicho przyśpiewywać piosenkę.

"You’re so pretty when you cry, when you cry
Wasn’t ready to hear you say goodbye
Now you’re tearing me apart, tearing me apart
You’re tearing me apart"

Może nie była najbardziej odpowiednia do tego zdarzenia, ale ją jako jedyną znałam na pamięć.
- Ejj, bo jak jeszcze będę śpiewać to szyby popękają, a ty zaraz ogłuchniesz - cicho się zaśmiałam na co Zayn odpowiedział mi tym samym
- Nie prawda - usłyszałam jego głos - ślicznie śpiewasz - zmienił pozycję, aktualnie patrząc mi w oczy - dziękuję Al, dziękuję ci - powiedział przytulając mnie
Poczułam jego ciepło, poczułam coś czego tak bardzo brakowało mi od kilku miesięcy. Chciałam by ta chwila trwała wiecznie, by nigdy się nie skończyła, lecz to co chcemy by trwało zawsze szybko odchodzi, tak też było i w tym przypadku.
Już po chwili siedzieliśmy na przeciwko siebie z dużymi, szczerymi uśmiechami.
- Muszę już iść - powiedziałam po długim, wzajemnym milczeniu
Nie chciałam iść do domu, nie chciałam opuszczać tych ludzi, ale ze względu na godzinę byłam zmuszona to zrobić. Musiałam jeszcze pomyśleć i wszystko dokładnie sobie poukładać, ze względu na totalny mętlik w mojej głowie. Musiałam uwzględnić wszystkie dostępne wersje w tej sytuacji.
Wyszłam z pomieszczenia machając Zayn'owi na pożegnanie. W przejściu natknęłam się na Harrego, który wychodził ze swojego pokoju, który najwidoczniej był posprzątany.
- Ja już idę - powiedziałam w jego stronę
- Odprowadzę cię - już chciałam zaprzeczyć, ale wszedł mi w słowo - i ani waz się protestować - posłał mi czarujący uśmiech dzięki, któremu mimowolnie przytaknęłam głową.
Zeszliśmy na parter idąc w kierunku holu
- Gdzie idziecie ? - spytał wychodzący z salonu Niall
- Ja już idę do domu, a Harry mnie odprowadzi - powiedziałam ubierając w między czasie kurtkę i buty
Słysząc to chłopaki przyszli z salonu i wszyscy zrobili ze mną grupowego miśka na pożegnanie.
- Jutro zapraszam do siebie - uśmiechnęłam się i razem z chłopakiem wyszłam z domu.
(puśćcie sobie)
Szliśmy powoli, podziwiając uroki tutejszego parku. Dlaczego nie pojechaliśmy autem ? Spacer, o tej porze nie zaszkodzi, był wręcz wskazany. Z drzew opadły już liście, a mimo to było na prawdę ślicznie. Ludzi nie było wcale, a to dziwne, że o tej godzinie nikogo tutaj nie ma. Może, dlatego, że chłód nieco doskwierał, a może z czystego lenistwa ? Bardzo możliwe. W tych czasach ważny był tylko komputer ,telefon czy tablet z wi-fi, dzisiejsze młodzież rzadko wychodziła na podwórko zagrać w nogę, czy w klasy. Te dzieci nawet nie wiedzą co tracą, nie wiedzą jak niszczą sobie dzieciństwo, jak mają je zmarnowane, ale cóż. Ja całego świata na chama zmieniać nie będę, a nawet gdyby chciała, nie dałabym rady zrobić tego sama. Z moich rozmyślań wyrwał mnie ciepły głos Harolda
- Nad czym myślisz, jeśli oczywiście mogę zapytać ?
- Nad życiem, wiesz Harry, dużo się teraz w nim zmieni - tutaj zrobiłam przerwę - moja mama ma raka, w sobotę ma operację. Firma, którą prowadzę z moją przyjaciółką, najprawdopodobniej będę musiała zamknąć, ponieważ nie mamy zleceń. W niedzielę mam zjawić się na ślubie niejakiej Rose Green, jako fotograf, lecz nie pójdę tam, nie będę mogła. Muszę wtedy czuwać przy mamie, nie mogę jej zostawić, nie mogę - zrobiłam przerwę by złapać trochę powietrza i otrzeć łzy, które swobodnie spływały po moich policzkach - teraz rodzice są u mojej cioci i wujka w Polsce , wracają we wtorek w nocy, albo w środę rano. Próbuję być pogodna i wesoła, nie chcę okazywać swojej słabości i chyba na twoim przykładnie możesz przyznać, że udaje mi się to. Rodzice zawsze byli pochłonięci pracą i nie mieli dla mnie w ogóle czasu, a ja ciągle im to wyrzucałam. Nie patrzyłam na to z dobrej strony, jeśli chodzi o to byłam pesymistką. Oni zapewniali mi wszystko czego chciałam, markowe ciuchy, jedzenie, fryzjerów, lekarzy, dach nad głową ... Nienawidzę siebie za to. - spuściłam głowę
- Ejj, nie płacz - powiedział Harry podnosząc mi kciukiem podbródek - Na pewno wszystko się ułoży, musisz tylko wierzyć, to jest najważniejsze - uśmiechnął się - dlaczego nie powiedziałaś tego wcześniej ? Na pewno pomoglibyśmy ci, razem raźniej.
- Prawie wcale was nie znałam, nie wiedziałam o was praktycznie nic nie licząc tych rzeczy z gazet - odparłam - a do tego, nie chciałam was zatruwać moimi nieuleczalnymi problemami, one są moje i sama muszę stawić im czoła, muszę się z nimi pogodzić, a to jest bardzo trudne
- To pogodzimy się razem, nie zostawię cię teraz z tym wszystkim - mówił otaczając mnie ramieniem - pozwól sobie pomóc Alice
Może powinnam ? Może to mi pomoże ? Może będzie mi lepiej ? Pomyślę, jak na razie są tylko moimi znajomymi, nie licząc Harrego. On stał się moim przyjacielem właśnie przed chwilą , i nie zaprzeczam, że pasuje mi to. Naprawdę jego upór, bo był cholernie uparty, jest w pewnym rodzaju pomocny, bardzo pomocny.
(można wyłączyć muzykę)
- Weźmiemy twoje rzeczy z domu i zamieszkasz jak na razie z nami, mamy wolny pokój. Pokazywałem ci go, pamiętasz ? - powiedział spokojnie - i nawet nie próbuj się sprzeciwiać, zaraz zadzwonię do chłopaków i wszystko będzie uzgodnione
- Ale Harry ... - protestowałam na co on przyłożył mi palec do ust
- Już mówiłem, żadnego ale . Twoja mama pewnie będzie teraz potrzebowała spokoju. Będę cię woził do niej za dnia, a w nocy będziesz spała u nas. Nie martw się i wreszcie uśmiechnij będzie dobrze obiecuję ci to, a teraz pozwól, że wykonam szybki telefon do chłopaków.
- To ja też skorzystam z okazji i zadzwonię poinformować mamę - oznajmiłam wyciągając z tylnej kieszeni czarne blackberry. Wybrałam numer Agnieszki i przyłożyłam słuchawkę do ucha.
|- No cześć Aga - powiedziałam znudzonym głosem|
|- Cześć, ty pewnie do mamy - odpowiedziała z równie dobrze zagraną obojętnością|
|- Tak, mogłabyś mi ją dać ? |
I tak właśnie wyglądały rozmowy z moją ukochaną kuzyneczką.
|- Cześć córciu - rozległ się w słuchawce melodyjny głos mamy - dlaczego dzwonisz ?|
|- Wiesz, koledzy zaproponowali mi, abym zamieszkała u nich na czas twojej nieobecności, chciałam cię powiadomić o tym, że może mnie nie być w domy jak przyjedziecie - powiedziałam ciągiem|
|- Wiesz nasza wizyta się przedłuży do piątku, rano będziemy w domu, zadzwonię ci - mówiła szybko - tylko nie rób nic złego ! Może przedstawisz mi ich później ?|
|- Wpisz w wyszukiwarkę One Direction to ci wyjdzie |
|- Oni są sławni ? Nie wiedziałam, że masz takich znajomych. To koniecznie mnie z nimi zapoznasz,a teraz muszę kończyć, Pa córciu, pa ! - i już jej nie było, cała mama|
Wyłączyłam telefon, po czym schowałam go do czarnej listonoszki, która zawieszona była na moim prawym ramieniu.
- Już wszystko ustalone, Liam przyjedzie po nas do twojego domu za godzinę - powiedział Harry - a to już niedaleko ?
Zaśmiałam się.
- Tak niedaleko, a co małego Harr'ego bolą nóżki. Ojj, tak mi przykro, że aż wcale - odpowiedziałam wystawiając język.
- Lepiej chodź i nie gadaj, bo zastosuję swoją tajną broń - pogroził mi palcem
- Ale się boję, matko - chciałam go dźgnąć w brzuch, lecz on był szybszy zaczynając wojnę łaskotek.
- Oj, panie Styles, srogo pan przesadził - powiedziałam przez śmiech.
Spacer, niby coś tak zwykłego, a tak dużo szczęścia może dać osobie, która naprawdę go potrzebuję. Tyle wsparcia, tyle energii, by walczyć, by funkcjonować, by ... żyć.
Weszłam po schodach do swojego pokoju wysłuchując w miedzy czasie pochwał Harr'ego "Twoi rodzice mają gust", "Wow, ale fajne cukierki, jeszcze nigdy takich nie widziałem, mogę spróbować?", "Świetny pokój", już powoli miałam dość jego ciągłego nawijania, bo mówieniem tego nie można było nazwać.
Wyciągnęłam z szafy małą, czarną walizeczkę, po czym zaczęłam pakować najpotrzebniejsze rzeczy. Szczoteczkę do zębów, parę spodni, dwa podkoszulki, kurtkę ... mogłabym jeszcze długo wymieniać.
Byłam wdzięczna chłopcom za to, że są dla mnie tacy życzliwi i nieznajomą prawie dziewczynę zapraszają aby przez jakiś czas z nimi zamieszkała. Muszę im coś kupić, zrobić ... cokolwiek, byle by wyrazić im swoją wdzięczność. Nie chciałam się w żadnym przypadku narzucać, czy oczekiwać litości., bo tak robią tylko głupie dziwki, które myślą, że to jest "cool".
Dopakowałam jeszcze ostatnie potrzebne rzeczy i z ledwością zamknęłam walizkę.
- Uff, ja już - powiedziałam szukając wzrokiem chłopaka - yy, Harry ? Gdzieś ty jest ?
Skierowałam się w stronę łazienki, później zeszłam na dół i przepatrzyłam po kolei wszystkie pokoje. Nic, nic, nic i jeszcze raz nic.
- Haaaaaaarrrryyy ! - wrzasnęłam, automatycznie zamykając przy tym oczy
- Ejj, tutaj jestem mała Al! - odpowiedział wyraźnie rozbawiony, z powodu, którego kompletnie nie znałam
Szybko wbiegłam po schodach i wpadłam do swojego pokoju. Widok, ktróry zobaczyłam był dla mnie totalnych zaskoczeniem. Jak on go znalazł ? Przecież był schowany głęboko pod łóżkiem ! Podeszłam do chłopaka i szybko sięgnęłam po pluszowego misia, który znajdował się w jego rękach. On jednak obrócił się tyłem do mnie i nie zdołałam wziąć. Nie widząc innego wyjścia wskoczyłam mu na plecy, szarpiąc przy okazji jego bluzkę.
- Mała Alice nie zaśnie bez misia ? Wiesz, ja cię przed duchami moge ochronić - mówił przez śmiech szanowny pan Styles
Jeszcze bardziej się podniosłam i tutaj Sukces ! Nareszcie złapałam misia ! Ale na moje nieszczęście Harry stracił równowagę, w wyniku czego wylądowaliśmy na łóżku, tak, że dzieliły nas milimetry. W jego dużych, zielonych tęczówkach mogłam zobaczyć iskierki szczęścia, ekscytacji. Jeszcze nigdy nie widziałam czegoś podobnego. Na jego ustach widać było duży, szczery uśmiech. Nie mogłam przestać się na niego patrzyć, jakaś niewidzialna siła ciągnęła mnie do niego. Rozum był totalnie wyłączony, wszystkim kierowało serce. Przy Harrym czułam się z nim swobodnie, z Zayn'em było podobnie, ale on był normalny. Mimo, że to brzmi tak banalnie, własnie tak go odbierałam. Harry natomiast był inny, te iskierki, nigdy u nikogo takich nie spotkałam. On był ... niezwykły, tak to dobre określenie. Cieszył się z rzeczy błahych, doceniał małe, nieistotne na pierwszy rzut oka . Rzeczy, które tworzyły nasz świat, nasze życie. Uwielbiałam to w nim. Hej, Hej ! Dziewczyno przystopuj ! Znasz go zaledwie dzień, nie ma zakochiwania się rozumiesz ?! Z resztą, on i tak nic do mnie nie czuł, więc nie miałam na co liczyć, mimo to, że we mnie coraz bardziej wzrastało uczucie.
No i jest. Starałam się dość długi i myślę, że mi się to udało (: Rozdział, hmm... zły nie jest. Czekam na wasze opinie.
*kolejny rozdział=18 komentarzy*
Pozdrawiam.
 

fanka1d
 
megafanki1d
 
Witam,
U mnie pojawił się kolejny rozdział :) Nie wiem czy wiesz, ale wróciłam na bloga.
Nie będę zanudzać (:
Pozdrawiam,
Julia.
 

 
22 grudzień 2014 14:27

Wyszłam z czarnego mercedesa, stając jednocześnie przed dużą, kremową willą mającą ogromny ogródek z basenem .
Przez całą drogę miło rozmawiało mi się z Zayn'em, nieco się poznaliśmy i muszę przyznać, że wiele rzeczy, które mi mówił zaskoczyło mnie pozytywnie. Nie widziałam w jego oczach podstępu, czy chciwości. Raczej była to radość przeplatana z zaufaniem. To nie zmienia faktu, że byłam zła na siebie. W końcu przyjeżdżam do domu rawie nieznajomego chłopaka i jadę jego autem. Tyle się teraz na świecie słyszy o gwałtach, porwaniach, a ja tak po prostu mu zaufałam. To właśnie moja największa wada. Muszę podchodzić do nowych znajomości na dystans, a nie tak jak postąpiłam z Zayn'em.
Nie uważałam go za przyjaciela, bardziej za znajomego, który chce pokazać mi swój dom i zapoznać z kolegami. Wiedziałam, że wiąże się to ze spotkaniem niejakiego Harr'ego Styles'a, który wpadł na mnie w sklepie w wyniku czego został przeze mnie zbesztany. Po głowie plątały mi się wyrzuty sumienia, ale co się stało to się nie ostanie, a ja nie zamierzam się nad tym rozczulać, chcę z
żyć dalej.
Nic nie mówiłam tylko szłam w milczeniu za chłopakiem w niezwykle seksownej czarnej, skórzanej kurtce. Ejj ! O czy Ty do cholery myślisz ?! O tym, że wygląda jak siódmy cud świata ?! Przecież jest tylko rozpieszczoną gwiazdką, która może mieć wszystko co zapragnie. Pewnie ma za sobą kilka operacji plastycznych, a do tego ujędrniające zastrzyki w tyłek by wyglądać tak jak wygląda. "Plastic Boy" w 100% .
Ale w gruncie rzeczy to mało prawdopodobne, by coś takiego się stało. Z góry zawsze wiedziałam kto jest plastikiem z botoxu, a kto nie. Kobieta zmienną jest. Jednakże musiałam sobie go jakoś obrzydzić, by nie ulec temu magicznemu spojrzeniu. I znowu, kurde znowu ...
Weszłam do dużego pomieszczenia, najprawdopodobniej salonu, już bez butów i kurtki, którą zostawiłam w holu.
Ściany były beżowe i białe. W centrum znajdowała się skórzana, czarna kanapa na, której walały się ubrania, nawet bokserki. Przed nią stał duży, przeszklony stół, ku mojemu zdziwieniu był nieskazitelnie czysty. Nad nim nowoczesne, okrągłe, białe lampy, a przed duża plazmówka pod, którą widoczna była konsola PS3, głośniki i trzy wierze z filmów oraz gier. Okna były duże, przeszklone z drewnianymi roletami, które aktualnie były złożone. W pokoju było też kilka półek, zawalonych książkami, zdjęciami i innymi rzeczami. Ogółem było przytulnie mimo, że salon był duży.
- Przepraszam Cię za bałagan - usłyszałam głos Zayn'a, a widząc jego rumieńce mimowolnie się zaśmiałam - na razie ich nie ma, chodź do kuchni
Tak jak powiedział, tak zrobiłam.
Kuchnia też była niczego sobie. Usiadłam na jednym z dwóch, czarnych krzeseł i zaczęłam przyglądać się pomieszczeniu. Tutaj także były białe ściany kontrastujące z hebanowymi meblami, podobnymi do tych, które mam w domu. Podłoga wyłożona była białymi kafelkami. Jednych słowem kuchnia prosta, ale stylowa.
- To co robimy ? - spytał Zayn - Ja proponuję film
- Czemu nie - powiedziałam - tylko jest jeden warunek
Popatrzył na mnie wyczekująco.
- Ja wybieram


Po kilku minutach przegrzebywania wybraliśmy film "Avatar", reżyserii Jamesa Camerona.
Wzięłam zrobiony przez Zayna Popcorn i usiadłam na kanapie,bez ubrań, które zostały zgarnięte przez chłopaka. Po chwili do mnie dołączył.
Nie minęło nawet dziesięć minut filmu, a do drzwi zadzwonił dzwonek.
- To pewnie chłopaki, pójdę otworzyć - powiedział po czym wstał i udał się w stronę drzwi frontowych. Ja w tym czasie zatrzymałam film, choć najprawdopodobniej nie uda nam się go obejrzeć.
Usłyszałam kilka okrzyków powitalnych i zamykanie drzwi. Chwilę później moim oczom ukazał się wysoki blondyn, który posłał mi śliczny uśmiech ukazując jednocześnie swoje równe, białe zęby.
- Ej, Zayn nie mówiłeś, że będziemy mieli gości ! - krzyknął za siebie
- To moja znajoma ! - odkrzyknął Malik
- Trzeba było tak od razu, jestem Niall - tym razem zwrócił się do mnie podając jednocześnie rękę
- Alice - wstałam ściskając jego rękę - Alice Evans
Tuż po tym do salonu wpadła trójka znanych mi tylko z gazet chłopaków, a za nimi Zayn.
Tak, jednym z nich był Harry Styles, TEN Harry Styles z którym zderzyłam się w sklepie. Zdaje się, że on także mnie poznał, co można było wyczytać z jego twarzy. Mimo iż chciałam zachować zimną krew w stosunku do niego, nie dałam rady się nie zaśmiać. Blada, z lekkim grymasem twarzyczka i przepraszającym spojrzeniem, ogółem wyglądał jakby zobaczył nieboszczyka, czy ducha. Nie chciałam wywoływać zamieszania, więc tylko się do niego uśmiechnęłam, na co odpowiedział tym samym.
- To jest Louis, Liam i Harry, Niall'a pewnie już poznałaś- pokazywał po kolei Zayn - a to jest Alice - tutaj zwrócił się do chłopaków
- Cześć, hej, miło cię poznać - słyszałam na przemian, nie wiedząc, który co mówi
- My też się już znamy - powiedział Harry przyglądając się jaka będzie moja reakcja
- Tak, choć nasze pierwsze spotkanie nie należało do najprzyjemniejszych - odpowiedziałam śmiejąc się pod nosem - no cóż nie ważne
- To ja proponuje, żeby Louis z Niall'em posprzątali swoje brudy, a my dokończymy film - powiedział Zayn znacząco się do nich szczerząc.
Oni zarumienili się, a raczej zamienili w "buraczki", po czym poszli sprzątać swoje ubrania.
Reszta jednak nie oglądała "Avatar'a", tylko każdy zajął się czym innym. Malik udał się do swojego pokoju, a ja po chwili namysłu poszłam z Harrym do kuchni przygotowywać jego specjał, cokolwiek to miało być, brzmiało ciekawie.


Weszłam do pomieszczenia i usiadałam na krześle, przyglądając się Stylesowi, który stał bezczynnie i patrzył się w przygotowane produkty.
- To jaki jest ten twój specjał ? - spytałam zaglądając mu przez ramię
- Szarlotka - powiedział nie odwracając wzroku - tylko jest jeden drobny problem
- A mianowicie
- Nie umiem robić szarlotki odpowiedział i z rezygnacją opadł na krzesło obok mnie
Ja tylko pokręciłam głową i cicho się zaśmiałam. Myślałam, że jest nierozsądny, że nie myśl, ale żeby aż tak ?!
- Po co robić szarlotkę jeśli się jej nie umie ? - spytałam patrząc się na niego - przecież to głupie - No, ale ... - nie zdążył dokończyć
- Nie gadaj, tylko rób co ci karze - pogroziłam mu palcem, po czym podwinęłam rękawy i zaczęłam wsypywać to następne produkty do miski stojącej na blacie.
Już w wieku pięciu lat umiałam robić szarlotkę. Pamiętam jak uwielbiałam robić to ciasto z babcią. To ona nauczyła mnie różnych dań, dzięki niej umiem to co umiem. Pamiętam też jak uczyła mnie czytać, a dlaczego nie rodzice ? Bo nie mieli czasu, ciągle nie mieli czasu. Mieszkałam nawet u niej, bo ich nie było całymi dniami w domu. No, a kto mądry zostawia samą, pięciolatkę w domu na cały dzień ? Nikt, chyba, że jakaś patologiczna rodzina. Pisać, czytać, dodawać, odejmować, gotować... tak, to wszystko umiem dzięki niej. Zapewne dalej przyjeżdżałabym do niej na niedzielne obiadki, albo w odwiedziny, lecz los chciał inaczej. Zmarła, dwa lata temu na raka. Jej dom rodzice sprzedali, a jedyne co mi po niej zostało to album ze zdjęciami i pierścionek zaręczynowy. Co z dziadkiem ? Dostał zawału gdy miałam dziesięć lat, ale z tego co pamiętam był człowiekiem niezwykle spokojnym i cierpliwym.
Jeszcze raz zamieszałam drewnianą łyżką masę, która utworzyła się w wyniku wymieszania jajek z odrobiną przesianej wcześniej mąki.
- Myślisz, że pozwolę ci się tak obijać ? - powiedziałam nawet nie odwracając wzroku od miski - podaj mi cukier waniliowy, jabłka i mąkę
Posłusznie wykonał moje polecenie i przynosił mi produkty, które potrzebne były do ciasta. Nie obyło się przy tym bez wpadki. Idąc z rękami pełnymi rzeczy jabłka i cukier postawił na blacie, natomiast mąka wyślizgnęła mu się z rąk, przez co wylądowała na moim bordowym sweterku.
Byłam na niego wściekła, idiota, który za grosz nie uważa !
- O Boże, przepraszam ... - zaczął stękać, dokładnie jak w sklepie
- Czyli wojna ? - spytałam, a raczej stwierdziłam podnosząc z podłogi pudełko z mąką
- To nie będzie konieczne, na prawdę, nie ... - nie kończył bo cała zawartość wcześniej podniesionej torebeczki wylądowała na jego głowie
- To za wypadek w sklepie i za teraz - powiedziałam, po czym wybuchnęłam śmiechem - nie musisz dziękować
- Poddaje się - podniósł ręce w celu obronnym, gdy podniosłam z blatu jajko
- No, i to rozumiem - uśmiechnęłam się
W gruncie Harry'ego da się lubić, nie jest taki zły jak myślałam. Może i zdarzały mu się wpadki, bo nie można zaprzeczyć, że ich nie było, ale idiotom nie jest. W każdym bądź razie spotykałam gorszych i bardziej perfidnych gości.
Do kuchni wszedł, z tego co pamiętam, Liam.
Stanął na chwile i zaczął się przyglądać bałaganowi, który zrobiliśmy.
- Co tu się stało? - widać, że próbował się opanować
- My to możemy wyjaśnić ... - zaczął Harry
- I posprzątamy - dokończyłam
Z jego twarzy można było wywnioskować, że nasze argumenty go nie przekonały. Było mi nieco wstyd, że tak nabałaganiliśmy, ale gdyby nie wpadka szanownego pana Harrego Edwarda Styles'a do niczego by nie doszło, no jedynie do upieczenia pysznej szarlotki.
- Wyjdźcie zanim wam coś zrobię - syknął czerwony chłopak
Już chciałam coś powiedzieć, lecz nie zdążyłam, bo Styles zasłonił mi usta i powiedział w kierunku Liam'a
- Już idziemy
- Lepiej nie stawać na drodze jeśli chodzi o porządek - szepnął mi na ucho z diabelskim uśmieszkiem gdy wyszliśmy z zabrudzonego pomieszczenia. Także się uśmiechnęłam i posłałam mu kukśańca w bok.
Muszę szczerze przyznać, że z Harrym najlepiej się dogaduję, choć tak naprawdę chłopaków z One Direction znam zaledwie jeden dzień, więc nie wiem dokładnie jaki kto jest. Z Zayn'em też nie najgorzej mi się rozmawia, on zawsze będzie tym od seksownego tyłka. Na samo wspomnienie chce mi się śmiać, przecież on ma dziewczynę, a ja nic do niego nie czuję i nie zamierzam czuć. Jeśli miałabym wybierać między miłością, a przyjaźnią niezależnie kto to by był bezwarunkowo wybrałabym przyjaźń. Dlaczego ? Bo ona trwa wiecznie, a miłość niekoniecznie.
---------------------------------------
No to piąty :3
Dziękuję osobom, które czytają, to dla mnie bardzo ważne :)
Nie będę Wam zanudzać, sami oceńcie moje wypociny (:
Aha, no i czy tylko ja jestem tak nienormalna gdy w Little Things jest solówka Niall'a i on mówi "I'm here, for you" to ja na te słowa automatycznie ryczę xd
Pozdrawiam.
Julka (:
 

 
1 grudzień 20:44

Otworzyłam swoimi kluczami drzwi i wpadłam do domu jak burza. Szybko ściągnęłam kurtkę buty, kilka razy się przy tym wywracając. Weszłam do kuchni, pustka, do salonu, pustka, do sypialni, pustka, nigdzie nie było mamy, ani też taty. Zaczęłam nerwowo chodzić po pokoju. W głowie miałam mętlik, co chwila napotykałam czarne myśli, których nie mogłam odgonić. Nie wiedziałam dlaczego jej nie ma, nic mi nie mówiła, a może ? Tylko nie słuchałam ? Prawdopodobieństwo było duże. Przed telefonem od niejakiego doktora White'a nie słuchałam jej, myślami błądziłam gdzie indziej i nawet nie próbowałam ich zmienić. Zachowywałam się jak rozpuszczona gówniara, która nie docenia swoich rodziców, a oni pracują z całych swoich sił by zapewnić jej dach nad głową. Nienawidziłam siebie za to i wiedziałam, że szybko sobie tego nie wybaczę.
Chwyciłam telefon i wybrałam numer mamy. Już po pierwszym sygnale usłyszałam specyficzną melodię, którą miała na dzwonek, dobiegającą z dołu. Zbiegłam po schodach, na parter, skręcając po drodze do kuchni. Na stole widniał srebrny samsung galaxy note II, który rytmicznie drgał. Na ekranie widniał mój numer, a nad nim napis "córa". Widząc to mimowolnie sama do siebie się uśmiechnęłam, lecz szybko spoważniałam i zakończyłam połączenie.
Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam błądzić w głowie i wyszukiwać w niej o czym były nasze ostatnie "rozmowy". Jednak po kilku minutach intensywnego myślenia opadłam bezsilnie na kuchenną posadzkę chowając twarz w dłoniach. Czy płakałam ? Nie, nie było takiej potrzeby. Gdyby była tu karetka przy wejściu napotkałabym wrogie spojrzenia wścibskich starszych bab z sąsiedniego domu. Może i na co dzień były bardzo wkurzające, ale w tym przypadku bardzo pomogły, nawet o tym nie wiedząc.
Wstałam z podłogi i wyciągnęłam z szafki nutellę. Usiadłam na blacie zatapiając się w czekoladowym smaku pysznego, orzechowego kremu, który kojarzył mi się z beztroskością. Chwila, gdy się go smakowało była niesamowita. Dzieciństwo, tylko to słowo nasuwało mi się w tym momencie. Cicho westchnęłam, a na mojej twarzy zagościł lekki uśmiech. Dokładnie pamiętam wesołe miasteczko do, którego co niedzielę chodziłam z rodzicami. Pierwszy zjazd kolejką górską, dom straszydeł, pierwsza duża karuzela. Niesamowite, jak dawno to było i jak bardzo za tym tęsknie. Niestety za mną już 20 lat, a czasu cofnąć się nie da.
Po kilku łyżkach, czy nawet kilkunastu odłożyłam słoik wraz z jego zawartością do szafki. Już miałam wychodzić z pomieszczenia, gdy na lodówce dostrzegłam białą karteczkę przyczepioną magnesem.
"Droga Alice,
Nie wiem czy pamiętasz jak Ci mówiłam, że jadę do cioci Jessiki i wujka Antka, do Szkocji na dwa dni razem z tatą. Własnie dziś mamy wylot o 20. Nie biorę telefonu, chcę się uwolnić od ciągłej pracy, a przede wszystkim odpocząć. Jeśli chcesz, dzwoń na numer Agi. Przepraszam, że nie zaczekaliśmy , ale chcieliśmy jak najszybciej wylecieć, by mieć więcej czasu dla Ciebie po powrocie. Sama wiesz, że każda minuta teraz jest na wagę złota. Zawsze jak wychodzisz zamykaj drzwi, dobrze się odżywiaj i nie zrób nic głupiego. Jeśli chcesz możesz zaprosić kilka zaufanych znajomych, Laurę, ale bez imprez ! To już chyba wszystko, wrócimy w czwartek rano, albo w środę w nocy. Zadzwonię Ci jeszcze. Kochamy Cię, pamiętaj o tym !
Całujemy,
Mama i tata"
Na to wygląda, że faktycznie nie słuchałam co do mnie mówiła. Przynajmniej mogę być spokojna o to, że nic się nie stało.
Niektóre elementy tego listu nieźle mnie rozśmieszyły, ale cóż mogłam się spodziewać po nadopiekuńczej mamie. W niektórych momentach natomiast miałam łzy w oczach, to niby zwykłe "Kocham Cię", lecz może więcej niż niektórym ludziom się wydaje. Jeśli chodzi o cały ten wyjazd, nie miałam do nich żalu, że nie zabrali mnie ze sobą. Ciocię i wujka niby lubiłam, lecz Agnieszka była najgorszą z wszystkich moich kuzynek. Rozpuszczona nastolatka mająca 15 lat, nie żałująca sobie uwag, które nie jednego człowieka już uraziły, ale cóż rodziny się nie wybiera.
Przycisnęłam wyłącznik światła w skutek czego dwie okrągłe lampy wyłączyły się. Drzwi zamknęłam na klucz, dokładnie kilka razy sprawdzając, po czym udałam się do swojego pokoju.


Gdy tylko do niego weszłam skoczyłam na łóżko, kładąc się na brzuchu i głęboko oddychając. Mimo iż za 4 dni miała się odbyć operacja mamy miałam przeczucie, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. Czy wierzyłam w kobiecą intuicję ? Nie jestem pewna. Ani razu w moim przypadku ona nie nawaliła, lecz nie wierzyłam w zabobony, dlatego moje zdanie na ten temat było podzielone.
Nie miałam ochoty przebierać się w piżamę, więc ściągnęłam ubrania, tak, że zostałam w samej bieliźnie i otuliłam się kołdrą.
Zasnęłabym, gdyby nie dźwięk przychodzącego sms'a. Leniwie wyciągnęłam rękę spod ciepłego materiału chwytając zręcznie telefon. Wiadomość, zmieniła mój nastrój, na znacznie lepszy.
"Jutro, 11, ja, Ty, Milkshake City ? (:
Zayn"
No cóż mogłam odpisać ? Zgodziłam się, a jak inaczej.


2 grudzień 2014 10:07
Obudziło mnie szczekanie, a raczej ujadanie psa sąsiadów. Wstałam z łóżka, a następnie otworzyłam na oścież okno by pooddychać "świeżym" powietrzem. Na niebie rozpostarły się szare obłoczki zza, których próbowało wybić się słońce, nie dające za wygraną. Wiał zimny, typowo grudniowy wietrzyk nadający Londynowi miejskiego klimatu. Do tego dość duży już ruch uliczny, tramwaje, auta, autobusy, rowery. Wygląda na to, że ludzie także o tej porze nie próżnowali, na chodnikach nie brakowało zarówno pań jak i panów. Gdzieniegdzie można było także dostrzec staruszków, czy małe dzieci trzymające za rękę swojego rodzica.
Zamknęłam okno, uznając, że mam jestem już wystarczająco dotleniona po czym udałam się do łazienki w celu zrobienia porannej toalety. Wcześniej wybrałam już ubrania, które leżały już ułożone na wannie.
Wyszłam z niej ubrana w bordowy sweterek na, który narzucona była zgniło zielona kurtka. Dodatkowo spodnie koloru szarego kontrastujące ze złotym naszyjnikiem. Na ramię przewiesiłam czarną listonoszkę do, której włożyłam telefon, czarny portfel oraz słuchawki. Włosy związałam w koka (http://www.polyvore.com/celebrity_style_jessica_alba/set?id=64862953)
Wyszłam z pokoju i skierowałam się schodami na parter. W pewnym sensie byłam podekscytowana tym spotkaniem, choć Zayn'a znałam zaledwie dwa dni. Wydawał się zwykłym nastolatkiem, który właśnie spełnia swoje marzenia. Najlepsze było w nim to, że nie uważał się za jakąś wielką gwiazdkę, dało się z nim spokojnie porozmawiać.
Założyłam czarne botki i wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi. Milkshake City było jakieś 5 minut od mojego domu, dlatego szłam powoli, ze względu na nadmiar czasu.
Ptaki mimo niskiej temperatury nie zniechęcały się do wesołego ćwierkania i przeskakiwania z drzewa na drzewo. Były bardzo wytrwałe i nie rezygnowały ze swego celu. Słońce przebiło się przez szarą powłokę, która widoczna była na niebie i teraz oświetlało swym bladym światłem cały Londyn. Mimo tego, nie zrobiło się cieplej.
Na miejscu byłam punktualnie o 11. Od razu spostrzegłam bruneta, przy jednym ze stolików, machającego do mnie.
- Cześć - powiedziałam lekko uśmiechając się w jego stronę
- Hej - odpowiedział z promiennym uśmiechem - siadaj
Wskazał miejsce naprzeciwko, a ja posłusznie usiadłam na białym, dużym, skórzanym fotelu.
Zamówiliśmy dwa waniliowe shaki po czym zajęliśmy się rozmową.
- To co dzisiaj będziemy robić ? - spytał
- Jak na razie będziemy pili shaki, w między czasie porozmawiamy, a później pójdziemy do swoich domów nieprawdaż ? - odpowiedziałam podnosząc jedną brew do góry
- A masz na dziś jakieś plany? - zapytał ruszając śmiesznie brwiami w skutek czego cicho zaśmiałam się pod nosem
- Nie, nie planuję niczego na dziś - odpowiedziałam podnosząc wzrok na kelnerkę, która położyła shaki na naszym stoliku
Chwyciłam rurkę i zatopiłam się w mlecznym napoju, którego bardzo mi brakowało. Pewnie zapytacie dlaczego go ? Dieta, dieta, dieta, mam na tym punkcie obsesję, której najprawdopodobniej nie da się wyleczyć, ale cóż, powstrzymać się od słodyczy nie mam zamiaru . Zawsze miałam do nich słabość, z resztą kto nie ma ?
- To porywam cię do mnie do domu - powiedział Zayn z chytrym uśmieszkiem - poznasz chłopaków
- Yyy, co ? - spytałam patrząc na niego jak na jakiegoś świra
- Czyli zgadzasz się ? - spytał
- Haha - zaśmiałam się - a mam jakieś wyjście ?
Czy miałam wyjście ? No oczywiście, ale nie chciałam go mieć. Potrzebowałam teraz prawdziwego przyjaciela płci męskiej, który pocieszy mnie, wesprze i będzie przy mnie choć nie bardzo dopuszczałam do siebie tą myśl. No, ale powiedzcie jak można się takiemu chłopakowi oprzeć ? Ja też sądzę, że nie.

__________________________________________________
Postanowiłam wrócić na bloga :3 Rozdziały będą dodawane tutaj, jak i na tamtym blogu (:
Pozdrawiam,
Julka.
  • awatar Gość: fajny :) i piękny Zayn za zdj lubie to :)
  • awatar Kto czyta książki, żyje podwójnie !: Zachwycił mnie twój styl pisania. Opowiadanie czyta się z lekkością i szybko. Naprawdę bardzo ciekawe ;D. Dodaję do obserwujących ponieważ nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów. Zapraszam do mnie ;*.
  • awatar Natalia's Diary: hej zapraszam do mnie miło by było jakbyś zostawiła po sobie ślad;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

nzlhl
 
fanka1d
 
JUŻ SĄ WYNIKI :))
 

nzlhl
 
fanka1d
 
Hej:) Zajęłaś 2 miejsce w moim konkursie:) Dostałaś się do 2 etapu! Twój numerek to 2:) więcej informacji na mojej stronie nzlhl.pinger.pl
 

 
Przenoszę bloga na bloggera i zarazem zacznę pisać nowe opowiadanie. Ten blog nie zostanie usunięty, ale nie będę pisała następnych rozdziałów. Mam masę pomysłów, które chciałabym wykorzystać ( żebym tylko ich nie zapomniała xdd ;p ) To opowiadanie jest pomieszane i nie dopracowane ( jak to pierwsze ) i to jest dla mnie lekko męczące. Gdy zaczęłam pisać wczoraj rozdział po prostu zabrakło mi słów, w pewnym momencie się zacięłam i z tego wywnioskowałam założenie nowego bloga. Jeśli ktoś chce mogę mu podać gg, ask'a, facebooka. Co do waszych opowiadań dale będę je czytać i komentować ;)
Tutaj macie linka do bloga : http://directionersnazawsze.blogspot.com/
Przepraszam, że tak nagle :( Mam nadzieję, że nowe opowiadanie przypadnie wam do gustu i będziecie je czytać.
Pozdrawiam ;*
Julka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

siwa235
 
fanka1d
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Nominacja od un poco de suenos ;*

1. ulubiona ksiazka?
Nie mam od tak ulubionej . Lubię np. serię "Felix, Net i Nika" i wszystkie książki Neila Gaimana *o* Świetnie pisze (:
2. ulubiony kolor?
Fiolet i czerń (;
3. spodnie czy sukienka/spodniczka?
Spodnie, nie na widzę pokazywać swoich nóg
4. jakiej muzyki sluchasz?
Przeważnie Pop i Rock, przewinie się gdzie nie gdzie Metal.
5. wymarzony zawod w przyszlosci?
Fotograf albo Architekt ;*
6. makijaz: akcent na usta czy akcent na oczy? :)
Raczej na oczy :]
7. jakie seriale/serie telewizyjne ogladasz? (:
Ukryta Prawda, Detektywi, W11
8. czego sie najbardziej boisz?
Samotności, nigdy nie chciałabym zostać sama :(
9. Johnny Depp czy Robert Downey Jr.? :)
Bezwarunkowo Johnny Depp :)
10. najlepszy film ever?
Titanic :3 Lubię sobie poryczeć ;p

Dedykacja od Danbo... ;*

1. Lubisz One Direction. Jeśli tak, to dlaczego ?
Za wspaniałą muzykę ;>
2. Ulubiony kolor.
Fiolet i Czerń
3. Wymarzone imię ?
Jagoda :3
4. Szpilki vs. Trampki
Trampki <3
5. Sztuczna vs. Naturalna dziewczyna.
Natural ;]
6.Ulubiona piosenka ?
To co wpadnie w ucho (;
7. 4 wady.
Wredna, leniwa, zboczona i roztargniona choć można było jeszcze długo wymieniać xd
8. Czemu założyłaś blog na pingerze ?
Jak oglądałam obrazki w grafice to większość z nich pochodziła z różnych stron z pingera, dlatego postanowiłam przekonać się co to za strona. Na początku miałam blog z opisami, a później założyłam właśnie tego bloga (:
9. Ulubiony blog.
Wszystkie, które obserwuję ;)
10. Na ile podoba Ci się mój blog w skali 1/10 ?
No oczywiście 10 (:

Nominacja od black.ivy ;*

1.Twoje marzenie?
Być szczęśliwą :)
2. Co chciałabyś robić w przyszłości? (chodzi o zawód)
Fotograf lub architekt
3.Ulubiony zespół bądź zespoły?
Green Day, One Direction i Linkin Park
4.Film,który ostatnio oglądałaś? Podobał Ci się?
Ostatnio oglądałam Harrego Pottera (; Podobał się .
5.Styl,której gwiazdy,podoba Ci się najbardziej?
Chodzi o ubiór czy styl życia, charakteru ? P!nk .
6.Ulubione jedzenie?
Uwielbiam jedzenie z MacDonald'a xd
7.Jak wyobrażasz sobie siebie za 5-10 lat?
Myślę, że szalona dziewczyna z paczką przyjaciół, która cieszy się każdym przeżytym dniem :)
8.3 wady i zalety?
Złośliwa, wredna, leniwa i energiczna, szalona i zwariowana
9.Masz w domu jakieś zwierzątko?
Mam cztery. Żółwia, Królika, Kota i Psa .
10.Grasz na jakimś instrumencie?
Tak, na flecie poprzecznym, gitarze i fortepianie/pianinie (:

Nominacja od This one moment ... ;*

1. Jakie masz 2 imię? (jeśli je masz)
Muszę mówić ? Marysia .
2. Ulubiony serial?
Ukryta prawda
3. Hobby, o którym nie wiedzą twoi znajomi?
Nie wiedzą, że lubię tańczyć ;p
4. Co dostałaś/eś na święta?
Słuchawki, perfumy, pieniądze, MP5, cukierki
5. Bez czego nie ruszysz się z domu?
Telefonu ;p
6. Masz przyjaciółkę?
Mam, jedną, ale prawdziwą (;
7. Jaki kolor kojarzy ci się z nią?
Pomarańczowy ;p Nwm kompletnie dlaczego .
8. Potrawa, której nienawidzisz?
Nie lubię żurku ;p
9. Lubisz mandarynki?
Yhym (;
10. Pizza vs. Hamburger?
Pizza

Nominacja od ...Angelaa ♥ ;**

1. Ulubiony napój?
Frugo i Tymbark ;pp
2. Co w sobie lubisz?
Lubię swoją zadziorność ;p
3. Wymarzony mężczyzna?
Chłopcy z 1d :3 xd
4. Hobby?
Fotografia
5. Wymarzone imię?
Jagoda ;>
6. Nk vs Fb ?
Facebook <3
7. Masz TT ?
Nie ;p
8. Ulubiona gazeta?
Świat Wiedzy
9. Ulubiona piosenka?
Wszystko co wpanie w ucho ;p
10. Ulubiony aktor?
Johnny Depp

Dziękuję za wszystkie nominacje ;*
 

nzlhl
 
fanka1d
 
Hej Zostałaś nominowana do konkursu na blog stycznia twój numerek to 8 głosowanie kończy się 10 stycznia powodzenia życzę:D nzlhl.pinger.pl
 

siwa235
 
fanka1d
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
(...) Wszyscy pewnie spali, dlatego pchnęłam drzwi, które o dziwo były otwarte, bardzo cicho by ich nie obudzić. Weszłam do ciemnego holu i powoli, z wyczuciem ściągnęłam buty po czym na palcach udałam się schodami do pokoju .
Nie zdążyłam jednak tam dojść, bo na drodze stanęła mi cała szóstka z założonymi rękami. Z ich wyrazów twarzy można było wyczytać troskę, zniecierpliwienie, złość i niepokój . Nie wiedziałam kompletnie o co chodzi.
- Co jest ?
- Jak to co - powiedział Harry
- Nawet nie wiesz jak się martwiliśmy - odezwał się Louis, który podszedł do mnie i mnie przytulił - nie rób nam tego więcej
- Przecież jestem pełnoletnia, nie mieliście się o co martwić, byłam tylko w parku - zaśmiałam się
- Ale jest pierwsza trzydzieści pięć - powiedziała Stella
- Trochę się zasiedziałam - przyznałam
- Trochę ? - spytał Zayn równocześnie zaprzeczając
- No przepraszam was - powiedziałam robiąc przy tym minę kotka
- My nie umiemy się na ciebie gniewać ! - powiedział zajadający się orzeszkami Niall pokazując przy okazji zawartość swojej buzi
- No chodzicie tutaj do mnie ! - rozłożyłam ręce w ich stronę
Podeszli do mnie i zrobili "grupowego miśka",
- Ejjj, dobra, już koniec bo się uduszę ! - powiedziałam śmiejąc się - A chyba tego nie chcecie .
- Ale obiecasz, że już nie będziesz tak robić - dał warunek Liam
- Obiecuję - powiedziałam - ale macie mnie puścić !
Wszyscy mnie puścili z wielkim smajlem na twarzy.
- A teraz pozwólcie, że wybiorę się do cieplutkiego łóżeczka spać. Wam też to radzę ! - powiedziałam i zniknęłam za drzwiami
Z tego co słyszałam nie posłuchali mnie, dalej śmiali się i hałasowali na parterze jakby było południe.
Wzięłam piżamę, przebrałam się i opadłam bezsilnie na łóżko.
W głowie plątały mi się wszystkie myśli. Po pierwsze wyjazd Louisa . O jego babciu nie wiedziałam kompletnie nic. Gdzie mieszka, jak ma na imię, co jej dolega i to było w tym wszystkim niepokojące - niewiedza. Natomiast po drugie staruszka, którą spotkałam w parku. Z jej wróżby wywnioskowałam dwie rzeczy, a mianowicie utratę kogoś i zyskanie przyjaciela. Największym minusem było to, że nie umiałam nikogo podstawić pod te osoby, a szczególnie pod osobę którą miałam stracić.
Wzięłam paczkę papierosów, które były ukryte w mojej torbie tak "na wszelki wypadek" i zapaliłam jednego. Świetnie było znów poczuć ten smak, zapach, a szczególnie to uczucie z którego przez długi czas nie mogłam się wyleczyć.
Położyłam się na łóżku wydychając biały dym. Dzięki temu łatwiej było myśleć i łączyć wszystkie zdarzenia.
Po chwili intensywnego myślenia tylko jedno słowo nasuwało mi się w myśli, lecz kompletnie w nie nie wierzyłam, a mianowicie "kłamstwo".


Nazajutrz obudziłam się w tej samej pozycji w której zasnęłam. Głowa bolała mnie jak cholera, pewnie od wczorajszych kilku papierosów.
Podniosłam się, wodząc w tym samym czasie po pościeli w poszukiwaniu paczki papierosów. Nie mogłam ich znaleźć. Byłam wściekła, bo podejrzewałam, że ktoś mi je zabrał, zupełnie bez prawnie . Nerwy miałam słabe, dlatego wyszłam z pokoju i wrzasnęłam na cały głos:
- Kto mi zabrał paczkę papierosów !
Nikt się nie odezwał, ani nie raczył tu przyjść, a wiem, że to słyszeli.
W jednym z pokoi zobaczyłam cień. Wparowałam do niego i ujrzałam Liama z paczką papierosów, z moją paczką papierosów.
- Oddaj to - powiedziałam spokojnie wyciągając ku niemu rękę
- To ci zniszczy płuca - powiedział także spokojnie zaciskając mocno paczkę
- Albo siłą albo po dobroci - odpowiedziałam z lekko uniesionym głosem tracąc cierpliwość
- To mi ją odbierz - w tym momencie wyprostował się i schował ręce za siebie
Postanowiłam nie używać siły, a podstęp, który w tej sytuacji okazał się najlepszym rozwiązaniem.
- O boże ! Fotoreporter robi nam zdjęcia ! - krzyknęłam pokazując palcem na okno
- Co ?! Gdzie ?!
Spanikowany Li odwrócił się w stronę, którą pokazywałam, a wtedy zwinnie wzięłam mu papierosy z rozluźnionej już ręki.
- Heh - zaśmiałam się - nie myślałam że będzie tak aż łatwo
- Po co to robisz ? - spytał przeszywając mnie wzrokiem na wylot
- Tak po prostu, bo chcę
Ucięłam krótko nie chcąc żeby wzbudził we mnie poczucie winy i skierowałam się do pokoju Louisa by dokończyć odzyskaną paczkę. Nie zdołałam jednak tego zrobić, bo on chwycił mnie za nadgarstek.
- Li, puść mnie - popatrzyłam na niego błagalnie
Nie puszczał przenikając mnie swoimi zielonymi tęczówkami . Właśnie tego spojrzenia się bałam, ponieważ wiedziałam, że to najbardziej przemawia mi do rozsądku i po prostu robię o co ten ktoś prosi.
- To ostatnia paczka, jasne ?
- Postaram się, ale nic nie obiecuje .
Chłopak puścił moją rękę, a na jego twarzy zagościł uśmiech. Ja także się uśmiechnęłam.



Po wejściu do pokoju zobaczyłam Stellę siedzącą na łóżku. Najwyraźniej czekała na mnie, bo gdy tylko podeszłam dalej popatrzyła na mnie, lecz nie zmieniła pozycji.
- Po co to robisz ? - spytała
- Jakoś tak ... - powiedziałam jąkając się - jakoś tak wyszło ...
- I myślisz, że to ci pomoże ?
- Nie, ale to ...
- Więc przestań - wstała i przytuliła - i zamknij się już bo i tak nic sensownego nie wymyślisz
Strasznie cieszyłam się, że mam tak świetnych przyjaciół, którzy pomogą mi w każdej sytuacji.
- To ostatnia paczka - szepnęłam jej do ucha
- Obiecujesz ? - spytała odrywając się ode mnie
- Obiecuje - uśmiechnęłyśmy się - pójdziesz ze mną na cmentarz ?
- Jasne, sama miałam się dziś wybrać
- To za pół godziny na dole ? - zaproponowałam
- Okey, tylko się nie spóźnij ! - pogroziła palcem na co tylko się uśmiechnęłam
Na zegarku dochodziła 12.00. Nie chcąc tracić czasu podeszłam do szafy i po 15 minutach przebierania ubrań wybrałam czarne lity z brązowym obcasem, czarną sukienkę z wyciętym sercem na plecach, torebkę z kokardą, złote kolczyki serca i zegarek (http://www.faslook.pl/collection/letnio-24/).
Wzięłam wybrany zestaw i udałam się do łazienki. Szybko wzięłam prysznic i nałożyłam na siebie ubrania. Rzęsy podkreśliłam tuszem, a usta pomalowałam krwisto czerwoną pomadką.
Spojrzałam na zegarek, 12.39. Wybiegłam z łazienki, spakowałam do torebki telefon, na nogi włożyłam lity i zeszłam po schodach.
- Trzynaście minut spóźnienia ! - powiedziała Stella kiwając głową
- Ja nawet śniadania nie zjadłam - odpowiedziałam krzyżując ręce
- Ja nie lepsza ! - przyjaciółka wskazała na swój brzuch - choć, zjemy na mieście
- Chłopaki wychodzimy ! - krzyknęłyśmy równocześnie
Nie czekając na odpowiedź wyszłyśmy z domu.
Droga minęła bardzo miło i szybko. Wspominałyśmy stare, beztroskie czasy dzieciństwa. Tego nam najbardziej brakowało, jedynym problemem było wymyślenie zabawy na kolejne dni. Nie było rozterek miłosnych, zdrad, przeciwieństw losu . Nie oceniało się ludzi po wyglądzie, ubraniach tylko po charakterze. Wiele bym dała by wrócić do tamtych czasów.
Po dojściu na cmentarz każda z nas poszła do danych miejsc. Ja zasiadłam na ławeczce przed grobem babci. Już nie płakałam, ponieważ wiedziałam, że jest ona szczęśliwa z dziadkiem w miejscu na które zasłużyła, na które obje zasłużyli.
Wiesz kochana - zaczęłam - wiele się wydarzyło odkąd cię nie ma. Babcia Louisa zachorowała i potrzebuje opieki, dlatego on tam jeździ. Wiem o niej tylko trochę, co ja mówię, kompletnie nic o niej nie wiem. To jest najbardziej wkurzające i przez to jestem zdezorientowana. Teraz na inny temat. Spotkałam wczoraj staruszkę w parku. Mówiła, że kogoś stracę i zyskam przyjaciela. On pewnego dnia zrobi mi niespodziankę, a ja podejdę do tego z dystansem i podejmę dobrą decyzję, tylko jaką ? Jak mam rozpoznać, że jest właściwa ? Mam się podobno posługiwać głosem serca. Mogłabyś mi wtedy pomóc ? Przyjść i wybrać ze mną dobrą decyzję, strasznie cię o to proszę. I było by mi też miło gdybyś mnie odwiedziła, nie ważne jak, nie ważne gdzie. Kocham Cię babciu i nawet nie wiesz jak za tobą tęsknie. Wierzę, że kiedyś się zobaczymy i znów będziemy szczęśliwą rodziną. Ja, mama, tata, ty i dziadek. Obiecuję ci, że przyjdę do ciebie nie długo i znów opowiem ci co u mnie. Do zobaczenia!
Wstałam i udałam się do grobu pani Smith i małej Lilly, by także za nie się pomodlić.


- Mniam - powiedziałam zajadając się zamówionymi skrzydełkami z kurczaka
- No, są pycha ! - odpowiedziała Stella z pełną buzią
- Haha - zaśmiałam się - coraz bardziej się do Nialla upodabniasz
- Nie gadaj tylko jedz ! - skarciła mnie i chwyciła kolejne, chyba czwarte skrzydełko
Po 15 minutach skończyłyśmy jeść, zapłaciłyśmy i wyszłyśmy z lokalu.
- To będzie nasze miejsce ! - powiedziała Stella
- W 100% się zgadzam ! - odpowiedziałam jej z entuzjazmem - świetne jedzenie
- Yhy ( puście sobie )

Nagle moja przyjaciółka stanęła na kilka sekund jak słup,
- Chodźmy Rose - powiedziała niespokojnie i skierowała mnie w stronę domu
- Ale kto tam .. - urwałam w połowie zdania widząc tę scenę
Łzy zaczęły mi napływać do oczu, a po chwili lały się po moich policzkach potokami. Louis całował się z jakąś brunetką. Wiedziałam, że świat jest okrutny, ale żeby aż tak ?! Dlaczego mi to zrobił ?! Dlaczego akurat w tym momencie kiedy straciłam najważniejszą osobę w moim zasranym życiu ! Jesteśmy ze sobą krótko, a on już się puszcza ?! Myślałam, że jest inny, że mogę mu ufać, ale myliłam się, wszyscy mężczyźni to debile, idioci, świnie, skurwysyny ... Dlaczego to akurat ja mam takiego pecha do chłopaków ? Już wiem o kogo chodziło staruszce, o tego ... tego ... bardzo lekko mówiąc dupka. Życie straciło sens, nie miałam teraz dla kogo żyć ani po co żyć . Nie miałam już siły na to wszystko.
- Chodźmy - powiedziałam cicho i nie wyraźnie do Stelli wycofując się równocześnie - nie mam zamiaru dłużej na to patrzeć
- Masz rację, chodźmy ...
Odwróciłam się na pięcie i razem z nią i lejącymi się łzami po policzkach ruszyłam szybkim truchtem do domu (...)
_____________________________________________________
Może mi wena przyjdzie po wieczorze filmowym z Harry Potterem do następnego rozdziału *-*
Ostatni podrozdział pisany przy piosence The Don't Know About Us <3
Kocham ten fortepian na początku i końcu ♥ Awww <3
Uścisski ;* Pozdrawiam ;* Julka ;>
______________________________________________________
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (32) ›
 

fanka1d
 
specialgirl
 
1) Do jakiego zwierzęcia byś się upodobniła?
Hmmmm, może do ryby, albo konia, lwa, kota .. nigdy o tym nie myślałam ;p
2) Najukochańszy film twojego życia?
Titanic, 2012, LoL
3) Kto jest twoim autorytetem?
P!nk ;)
4) Ulubiony wokalista to..?
Nie mam :3 Z One Direction ubóstwiam wszystkich, Louisa mniej ...
5) Skąd czerpiesz inspiracje do pisania bloga?
Z życia codziennego. Z moich przeżyć, nauk i problemów
6) Czy miałaś chłopaka? Jeśli tak to ilu?
Nie, dzięki . Wole żelki ;p
7) Ulubiona piosenka..?
Bardzo lubię Nobody Compares - One Direction, Burn It Down - Linkin Park, 21 Gun's Green day, Try - P!nk i wiele innych ...
8) Wymarzony prezent?
Mieszkanie i zapewnienie szkoły w Londynie :3
9) Najśmieszniejszy tekst to..?
Nie przychodzi mi nic do głowy xd
10) Co najbardziej lubisz w świętach?
Atmosferę i to, że w tym dniu cała rodzina jest razem ;>
 

 
Jak pewnie wiecie po jutrze święta a za 9 dni nowy rok 2013 ! ;) Dlatego chciałabym Wam życzyć wszystkiego najlepszego, zdrowia, szczęścia, dobrych ocen, żeby wszystkie Wasze marzenia i pragnienia się spełniły oraz żeby ten rok był o wiele, wiele lepszy niż poprzedni :3 No i życzę Wam spotkania One Direction i z innymi ludźmi których chcielibyście poznać *-* I wszystkiego czego tylko zapragniecie <3
Julka.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

fanka1d
 
megafanki1d
 
Cześć,
u mnie po małej przerwie pojawił się rozdział ( dopiero 11 -,- )
Było by mi miło gdybyś przeczytała i skomentowała ♥
Z góry dziękuję ♥♥
 

 
(...) Następnego dnia obudziłam się w pokoju Louisa. Na zegarku widziała godzina 11.37. Czułam spuchnięte oczy, rozmazany na twarzy makijaż, a do tego głowa bolała mnie tak jakby zaraz miała pęknąć.
Ledwo zwlokłam się z łóżka i podeszłam do szafy. Wybrałam koszulę czerwono-czarną w krate bez rękawów, czarne vansy, trzy bransoletki, kolczyki pioruny i spodenki ( http://www.faslook.pl/collection/luzno-33/ ). Z tym zestawem poszłam do łazienki i wykonałam poranną toaletę. Było bardzo upalnie, w końcu to środek lata, dlatego włosy związałam w koka . Na koniec pomalowałam paznokcie na kolor czarny i zeszłam do kuchni.
Gdy do niej weszłam mój wzrok przykuła karteczka na lodówce, okazała się być listem do mnie od Louisa :
Droga Rose !
Przepraszam za wczoraj, nie wiem co mi strzeliło do głowy .
Dziś cały dzień mnie nie będzie, nie wiem czy wrócę na noc.
stan babci się niestety pogarsza.
Całuję, Twój Louis
Niby go rozumiem, że musi się opiekować babcią, sama bym tak postąpiła, ale dlaczego nie mogę jechać z nim ? Pomogłabym mu . Czuję, że to nie chodzi o babcię, ale cóż nie mogę nic teraz zrobić, nawet nie wiem gdzie ona mieszka.
Dopiero po chwili spostrzegłam sałatkę stojącą na blacie, a koło niej karteczkę z napisem "Jak obiecałem ! :)". Jak się domyślałam była od Zayna. Zaśmiałam się pod nosem.
Sałatka składała się z kurczaka, sałaty, granatu, pomidorów, ogórków, jakiegoś sosu i oczywiście nie całkiem widocznych przypraw.
Siadłam na krześle i zaczęłam "pałaszować" ją ze smakiem.
- Smakuje ? - do kuchni wszedł Malik w bokserkach i koszulce z napisem "Sexy"
Faktycznie wyglądał bardzo seksownie, jego dziewczyna będzie szczęściarą, dla mnie był tylko przyjacielem
- Bardzo - odpowiedziałam w między czasie przeżuwając kurczaka
Siadł naprzeciwko mnie i wpatrywał się jak jem, a właściwie pożeram jego sałatkę
- Powinnieneś zostać kucharzem - powiedziałam odrywając wzrok od sałatki - i powinieneś coś na siebie ubrać
- A co, nie pasuje ci taki widok - powiedział uśmiechając się
- Nie, no oczywiście, jest niczego sobie - także się uśmiechnęłam - ale wiesz, singielką nie jestem
- No cóż - powiedział - a co to ?
Wziął do ręki list od Louisa, lecz od razu go odłożył.
- Przepraszam, nie powinienem
- Nic się nie stało, w końcu jesteśmy przyjaciółmi - lekko się uśmiechnęłam - zresztą to nic takiego osobistego
Między nami nastała niezręczna cisza, której jeszcze ani razu między nami nie było.
- To ja lecę się ubrać - powiedział szybko Zayn po czym pobiegł po schodach zapewne do swojego pokoju
Ja także udałam się na górę.


Z mojej drzemki wybudziła mnie rozmowa dochodząca z dołu. Była dość cicha, ale że dom był ogromny, niedokładnie, ale było słychać.
Przyjęłam pozycję siedzącą i spojrzałam na zegarek : 16.57, spałam już dobre dwie godziny.
Powoli wstałam z łóżka, przeciągnęłam się i poszłam do łazienki.
Przemyłam zimną wodą twarz oraz poprawiłam koka, który "zburzył się" w trakcie mojej dość długiej drzemki.
Wyszłam z niej i zeszłam schodami na dół. Wchodząc do kuchni poczułam unoszący się aromat czegoś pysznego, napewno Zayn gotuje coś smacznego.
- Mmmm, co tak pachnie ? - spytałam jeszcze wdychając zapach
- Pizza - oznajmił Liam, który ją robił
- To nie tylko pan Malik ma tutaj takie zdolności kulinarne
- No, jak widzisz - uśmiechnął się pod nosem
- Daj spróbować - powiedziałam zaglądając mu przez ramię
- Nie ! - zaprzeczył chłopak - jeszcze nie gotowa !
Nie chciało mi się czekać, dlatego poszłam do salonu gdzie siedział Zayn z Niallem, Stellą i Harrym, którzy oglądali telewizję.
- Co oglądacie ? - spytałam siadając pomiędzy Harrym, a Niallem
- Jakieś babskie telenowele - powiedział Irlandczyk, któremu najwyraźniej się nudziło
Podsunęłam kolana pod brodę i oparłam się o opieradło sofy, zerkając na telewizor.
- Wiecie kiedy dokładnie wróci Lou ? - powiedziałam po chwili dość głośno, żeby Liam także mógł to usłyszeć
- Nie, a gdzie on w ogóle pojechał ? - spytał Payne z kuchni
- Podobno do chorej babci, z tego co wiem jej stan niestety ciągle się pogarsza
- Tak ? Z tego co wiem jedna jego babcia nie żyje, a druga mieszka na jednej z wysp należących do Wielkiej Brytanii - powiedział Harry
Ciekawe, Tomlinson pojechałby tak daleko ? No, chyba tak, na to zresztą wygląda. Zaczynam go podejrzewać o kłamstwo.
- Pizza gotowa ! - krzyknął Liam, który wybudził mnie z rozmyślamń.
Zerwaliśmy się z kanapy i pobiegliśmy do kuchni. Li rozdał swoje arcydzieło i po chwili wszyscy już objadali się pizzą.
- Mmm, razem z Zaynem powinniście założyć jakiś bar, czy restauracje - powiedziałam biorąc kolejny kawałek
- Eee, nie przesadzaj - powiedział rumieniąc się
Po zjedzeniu pizzy postanowiłam iść na spacer, pooddychać świeżym powietrzem.
- Wychodzę ! - krzyknęłam do nich i wyszłam z domu.


Wiał ciepły, miękki wiatr, który wprawiał moje włosy w kołysanie się. W parku było nadzwyczaj pusto i cicho, można powiedzieć, że głucho. Widoczna była tylko para siedząca na huśtawce i w oddali kobieta, chyba z rodziny cygańskiej, siedząca na ławce. Szłam wolno, delektując się otaczającym mnie wokół pięknem. Różnorodnymi kwiatami, które były posadzone dosłownie wszędzie, drzewami, najczęściej były to dęby i buki, które szeleściły swoimi gałęziami pokrytymi liśćmi z między których wyłaniały się promyki letniego, zachodzącego słońca. Trochę dalej stały w rzędzie trzy huśtawki obrośnięte jedna bluszczem, druga różami trzecia zaś winoroślem. Na drugiej, czyli obrośniętej różami siedziała para, najwidoczniej zakochanych, bo byli w siebie wtuleni patrząc na panoramę tafli jeziora. Mimo ostatnich bolesnych zdarzeń uśmiechnęłam się, miło było na to patrzeć. Jednym, skromnym słowem dzisiejszego popołudnia, a raczej wieczoru, bo zegarek wskazywał godzinę 18.51, było cudownie. Szłam jeszcze przez chwilę. Później chcąc zatrzymać ten wspaniały klimat zasiadłam na ławce nie zważając na kobietę siedzącą obok mnie.
- Pięknie, prawda ? - usłyszałam ciepły głos, była to staruszka siedząca koło mnie
- Pięknie ? To mało powiedziane - powiedziałam dalej patrząc na ten niesamowity, jakby przepełniony miłością matki natury, krajobraz
- Wyglądasz na zmartwioną, coś się stało ?
- Nic takiego - powiedziałam spuszczając głowę
- Zobaczysz jeszcze wszystko się ułoży - powiedziała - powróżyć ci ?
Choć nie wierzyłam w takie coś mimowolnie podałam jej rękę. Ona chwyciła ją i zamknęła oczy .
- Stracisz kogoś na kim bardzo ci zależy - zaczęła - ale zyskasz prawdziwego przyjaciela, który nie opuści cię w najtrudniejszych momentach życia. Pewnego dnia zrobi ci niebywałą niespodziankę, podejdziesz do tego z dystansem i podejmiesz dobrą decyzję.
- Jaką decyzję ? - spytałam będąc zaciekawiona tą historią
Kobieta puściła rękę, to znaczyło, że zakończyła wróżbę.
- Ale co ja mam robić ? - powiedziałam lekko uniesionym głosem - jak mam postępować ?
Staruszka się uśmiechnęła
- Serce będzie twoim przewodnikiem - rzekła po długiej, krępującej chwili i odeszła
Podeszłam do jeziora i zaczęłam puszczać "kaczki" pamiętam jak uwielbiałam to robić z babcią.
Gdy było ciemno, powoli oddaliłam się ze zrezygnowaniem w stronę domu z mieszanymi uczuciami . Smutkiem, rozczarowaniem, złością ... Nie miałam ochoty już patrzeć na zakochanych i ten nadal magiczny krajobraz, przez który byłam jeszcze bardziej zdenerwowana. Teraz interesowały mnie tylko słowa kobiety odtwarzane bez przerwy w mojej głowie. Chciałam je zrozumieć i przygotować na coś strasznego oraz domyślić się kto może być tymi osobami. Niestety nie udało się (...)

________________________________________
Wróciłam <3 Jeszcze szczęśliwsza i pełniejsza weny <3
A co do rozdziału jest trochę nudnawy, nic konkretnego się nie dzieje. Mam nadzieję, że kolejny będzie bardziej udany *-*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (28) ›
 

 
Dziś była wywiadówka. Nie wiem jak z komputerem, jak z blogiem.
Przez takiego jednego dupka, ciote, idiote, mami synka ( kurwa nie wiem już co mam o nim gadać ! )
"Kochany" michałek mówi że odlicza dni do weekendu, tak jest mu źle.
Achh, ale się przejęłam normalnie -.-
Moja wina że jest taki jaki jest ?!
A rzecz w tym nie wiem co z blogiem. Postaram się dodać rozdział dziś lub jutro, ale może się okazać, że będę zmuszona zawiesić bloga.
Podziękujcie michałowi -,-
Bo z ocenami jest Ok.
Przepraszam, ale nie mogę nic zrobić
Do ( mam nadzieję ) zobaczenia.
Julka.
  • awatar I’m in love with you ♥: oj :(
  • awatar ∞One Dream... One Band...One Direction∞: Nienawidzę tego całego Michała. Podaj mi jego adres to pojadę do niego w nocy z masłem, a ostatnie zdanie jakie usłyszy to: To za Julkę cioto. A jego ostatnie słowo będzie brzmieć: przepraszam... Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :)
  • awatar Gość: Jak się dowiem kto to ten Michał to go zabiję. Mam nadzieję że szybko dodasz. Będę czekać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›